0
głosów
- +

Biuściaste wątki

Autor:

Aktualizacja: 26.10.2010


Kategoria: Uroda / Moda


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 968 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Świat ubrań bardzo często stara się sprowadzić człowieka do tabeli, do jedynych słusznych rozmiarów. Jeżeli nasze metki przy spodniach czy bluzkach pokazują więcej niż 42 czy L, w sieciówkach zazwyczaj nie mamy czego szukać - zresztą w mniejszych sklepach nie jest lepiej.


Jeżeli nasz biust domaga się biustonosza o miseczce większej niż D lub obwodzie mniejszym niż 70, traktowane jesteśmy niejednokrotnie jak prawdziwy wybryk natury.

Tym krzywdzącym, katalogującym nas schematom bardzo mocno przeciwstawiają się kobiety hojnie obdarzone przez naturę. Zniesmaczone tym, iż wiecznie są pomijane przez producentów bielizny, że ich problemy spotykają się z niezrozumieniem, że ekspedientki traktują ich piersi jak odstępstwa od normy, które należy potępiać, stworzyły w sieci lobby. Na forum tym piszą one o swoich problemach z doborem odpowiedniego stanika, z kupnem push up’a, biustonosza bardotki czy uszytywnianego, żalą się na wysokie ceny, dziwactwa rozmiarówek, doradzają sobie i umieszczają recenzje nowości rynkowych. 

Jednym z wątków, który wzbudził moje szczególne zainteresowanie, był temat związany z wybrykami sprzedawczyń. Przyznaję, że sama, mimo iż posiadam dopuszczalne, mieszczące się w normach C, niejednokrotnie spotkałam się z niewiedzą ekspedientek. A raczej nie tyle z niewiedzą co z przeświadczeniem o własnej nieomylności... bardzo błędnym przeświadczeniem. To co na swoim forum piszą kobiety noszące biustonosze duże rozmiary często przechodzi ludzkie pojęcie.

Komentarze ekspedientek nie tylko bowiem całkowicie rozmijają się z zasadami dobrego wychowania, ale są dowodem nieznajomości i rynku, i rozmiarówki, i zasad doboru biustonoszy. Mnie szczególnie do gustu przypadły następujące teksty: "75D, tak?"; "G? GIE??? GIE jak garnek?"; "75E? To chyba jakaś chińska rozmiarówka!"; "Teraz nie mam 70H, ale niech pani zagląda, bo my lubimy mieć takie dziwne rzeczy w sklepie". Jedna z forumowiczek w reakcji na ten wątek stworzyła nawet profil szkolenia dla pań z normalnych sklepów z bielizną zatytułowany przekornie: „Zagubiony kaszalot w sklepie elitarnym”. Myślę, że jest to pozycja warta przeczytania. Choćby ze względu na duże walory komiczne. 

To dobrze, że biuściaste potrafią z taki humorem podchodzić do swoich problemów. Dobrze też, że działają i buntują się przeciwko rozmiarówkowym ograniczeniom. Oby tak dalej! 

a


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij