1
głosów
- +

Co lokalna społeczność może zrobić dla Krakowa?

Autor:

Aktualizacja: 29.07.2010


Kategoria: Hyde Park / Społecznie


Artykuł
  • 1 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1890 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Środowiska lewicowe w Krakowie na czele z prezydentem Majchrowskim lubią dużo wspominać o tym ile dla Krakowa znaczy działalność lokalnych społeczności, nie jestem prawnikiem i nie wiem gdzie, jakie druki trzeba składać tylko zastanawiam się ile mogą, a ile mogły by lokalne społeczności.


Lokalne społeczności to sobie mogą

Rzadko chyba można usłyszeć o sytuacji w której państwo robi coś po myśli ludzi, zazwyczaj wynika to z tego iż nie jest to temat zbytnio medialny to też nie jest on nagłaśniany porównywalnie do przypadków nieudolności państwa. Lecz faktem jest że lokalne społeczności często toczą zacięte batalie z lokalnymi problemami które utwardzane są przez lokalnych urzędników, świeżym przykładem mogą być niedawne zamieszki lokalnej społeczności z Limanowej obok Krakowa. Od wielu lat utrapieniem mieszkańców jest jedna duża rodzina cygańska która nie pracuje i żyje tylko i wyłącznie z zasiłków socjalnych, dostają bony żywnościowe oraz fundowane są im wycieczki. sieją terror do tego stopnia że odcina się od nich i złorzeczy im również wielu Romów wobec których zachowują się oni nieprzychylnie jeśli ci zaczynają asymilować się z mieszkańcami. Nie chcę wskazywać że społeczność Romska przesiąknięta jest elementem patologicznym jednak dla wielu ludzi jest to zauważalne, myślę że można by również zastanowić się jaki wpływ na ich wygląd ma częste mieszanie puli genetycznej wewnątrz obrębu rodziny ale to temat na osobny artykuł. Faktem jest jednak że lokalna społeczność nie jednokrotnie prosiła o interwencje wobec cyganów którzy okradali sąsiadów często poprzez wymuszenia, byli agresywni wobec innych mieszkańców miasta i nie dawali spokojnie przejść ulicą. Ostatnio doszło do prawdziwych zamieszek kiedy to trzeba było ściągać posiłki Policji z Krakowa aby nad wszystkim zapanować. Punktem zapalnym była kobieta w ciąży wobec której Romowie byli niegrzeczni, po wymianie zdań i prośbę o interwencji policji ludzie bali się wyjść przed domy gdyż cyganie stali w grupach pod swoimi domami. Powstałe napięcie znalazło ujście kiedy to ludzie mając dojść zastraszenia ruszyli na cyganów którzy szybko otrzymali wsparcie w postaci dodatkowych ludzi z pobliskich miejscowości. Dopiero po przyjeździe Policji udało się uspokoić rozruchy, w trakcie zamieszek latały kamienie oraz inne ciężkie przedmioty, a także podpalone butelki z benzyną.

Jaki wpływ mieli urzędnicy?

Zacznijmy od tego co nagminne jest nie tylko na terenie Krakowa czy Limanowej lecz w całej Polsce czyli przyznawanie domów socjalnych oraz zasiłków, w przypadku Limanowskich cyganów jest to czterech tysięcy złotych na rodzinę co miesiąc. Tak więc urzędnicy za pieniądze ludzi ulokowali ich problem, oraz żywią go również za pieniądze ludzi. Policyjne interwencje (policjanci również są częścią aparatu państwa) kończyły się na upomnieniach po za jednym wypadkiem kiedy najagresywniejszy cygan poszedł do więzienia i na chwilę się uspokoiło. Nie jednokrotnie funkcjonariusze państwowi lekceważyli swoje obowiązki i nawet nie przyjmowali zgłoszeń z prośbą o interwencję by po kilkunastu minutach powiedzieć że takiego zgłoszenia nigdy nie było.
Tak więc problem stworzyło i podtrzymywało państwo, oczywiście nie za swoje pieniądze gdyż państwo takich nie posiada lecz za pieniądze ludzi którzy płacą za to by być okradanymi! W Krakowie społeczności praktycznie nie istnieją, można tu mówić co najwyżej o klubie działkowiczów zajmujących się wykupywaniem co tańszych i spokojniejszych działek lub spółdzielniach mieszkaniowe które działają jak każdy wie. Co więc ja jako mieszkaniec Krakowa mogę zrobić po za mieszkaniem w nim, zwiedzaniem Krakowa i płaceniem tu podatków? Jedyne petycje które są rozpatrywane to te o nadanie szkołom imienia oraz wydawaniu pozwoleń to na marsz "tolerancji", to znowuż na marsz wyzwolenia konopi czy przemarsz Młodzieży Wszechpolskiej. Czym więcej zajmują się lokalne społeczności Krakowa? Dlaczego nigdzie ich nie widać i nigdzie nie widać ich działań? Odpowiedź jest prosta.

Zabito inicjatywę oddolną

W czasach gdy państwo wymusza od obywateli aby każdy transakcja możliwa była do wglądu dla urzędników ludzie wiedzą iż sami nic nie załatwią, wymagane za każdym razem są setki pozwoleń których zdobycie wiąże się ze stratą dużej ilości nerwów, czasów, oraz pieniędzy jakie trzeba wydać by ktoś nam przetłumaczył biurokratyczny bełkot. Skoro na własnej posesji nie możesz ściąć drzewa które być może nawet i ty zasadziłeś jeśli nie uzyskasz odpowiednich pozwoleń i koncesji co tu mówić o tym by ludzie sami z siebie próbowali cokolwiek zrobić? Jedynym co trzyma to miasto w kupie to prywatna działalność ludzi którzy troszczą się tylko i wyłącznie o swoje interesy, hotelarzy przyjmujących turystów, biura podróży organizujący wycieczki po Krakowie, kierowców melexów organizujących zwiedzanie Krakowa czy sklepikarzy którzy postanowili otworzyć swoją własną działalność.
Wiem że działanie wspólne jest jak najbardziej efektywne lecz nie w sytuacji gdy do wspólnego działania niczym nachalny i przez nikogo nie zaproszony uporczywy kolega wtrąca się państwo.

Ludzie dalej się dogadują

Sam wiem po moich znajomych organizujących wycieczki po Krakowie melexami w jaki sposób ludzie dogadują się nawet nie informując o tym pana Majchrowskiego, przykładowo kiedy klienci zamawiający zwiedzanie Krakowa chcą zjeść kierowcy melexów polecają im niektóre restauracje, natomiast restauratorzy w zamian odwdzięczają się zniżkami na jedzenie oraz taką samą reklamą wobec klientów szukających informacji o wycieczkach. To samo tyczy się hoteli, choć tutaj raczej nie daje się kierowcom zniżek na spanie, lecz reklama w takich punktach z pewnością jest opłacalna, czy nawet klubów nocnych gdzie jak sprawy się mają nie wiem gdyż nie wnikałem. Sytuacja taka ma miejsce w wielu branżach, nie tylko wśród firm oferujących wycieczki wraz z zwiedzaniem lecz również w tak z pozoru odległych od siebie jak tworzenie stron internetowych i wynajmę quadów. Znajoma firma z Krakowa wykonuje dla właścicieli quadów strony oraz podnosi ich pozycję w wyszukiwarkach w zamian co jakiś czas szef firmy na dogodnych warunkach organizuje ciekawe imprezy integracyjne. Znowuż z tego co wiem firma quadowa dogaduje się z biurem podróży przywożących turystów chcących zabawić się w Krakowie właśnie na teren ich obiektów.
Tak więc może i rzeczywiście lokalne społeczności robią dużo dla miasta Krakowa lecz z pewnością nie w ich interesie było by informowanie o tym lewicowego prezydenta miasta będącego aparatem państwa nielubiącego układów bez nadzoru.

Dziękuje


Podobał Ci się artykuł?
1
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij