1
głosów
- +

Przemoc

Autor:

Aktualizacja: 07.12.2006


Kategoria: Rodzina i Wychowanie / Rodzicielstwo


Artykuł
  • 1 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 6625 razy czytane
  • 7 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Pamiętam jak rozpaczliwie prosiłam moich kolegów, którzy jak to się mówi robili w reklamie, żeby zrobili kampanię przeciw przemocy dzieci nad rodzicami.


-Kto zrobi reklamę społeczną w obronie rodziców nad, którymi znęcają się ich nieletnie dzieci?- Pytałam.Kiedy mimo jak mi się przynajmniej wydawało robiłam wszystko, żeby było dobrze.

Nie doczekałam kampanii przeciw znęcaniu się nad rodzicami i pewnie nie doczekam, za to ostatnio w Poznaniu widziałam na mieście plakaty z informacją -KOCHAM, NIE BIJĘ- na bilbordzie, oprócz tekstu, było jeszcze zdjęcie kochającej się rodziny. Mam nadzieję, że nikt przy okazji nie pomyślał, że jak nie kocha to, nie bicie go nie obowiązuje i znaczy, że może bić.

Ne bijmy dzieci, rodziców, kolegów, psów, kotów i innych zwierząt bez względu na to czy je kochamy czy nie, bez względu na rozmiar swojej siły czy bezradności.

Nie bij, nawet nie trzepnij, nie wściekaj się, nie okazuj złości, panuj nad sobą.


Tak, łatwo powiedzieć, czy napisać, ale zrobić kiedy człowiek zostaje doprowadzony przez dziecko do ostateczności, nawet jak się uda, jest rtudniej? Kiedy świat na około, na co dzień, jest delikatnie ujmując wkurzający. Stresujemy się w pracy, na ulicy, na zakupach i kiedy wyjmujemy ze skrzynki na listy, rachunki ,a wolelibyśmy pozdrowienia od przyjaciół z ciepłych krajów z załączonym zaproszeniem. Kiedy czas pędzi tak, że nie zdążymy rozwiązać jednych dzieckich problemów, a już są nowe, i jeszcze nowsze. Co zrobić, kiedy jesteśmy tylko ludżmi i przestaje to brzmieć dumnie, bo zwyczajnie po ludzku mamy wszystkiego dość? Fachowcy radzą odpowiednie odżywianie jogę, medytację, samodzielne ćwiczenia na siłowni lub grupowe zajęcia w klubie fiitnes. Można też nabyć drogą kupna duży worek treningowy z rękwicami bokserskimi w komplecie. I wzorem wielu amerykanów walić w niego dla odprężenia w domowym zaciszu. Problem jest poważny i na tyle powszechny, że trzeba o tym pomyśleć i coś postanowić. Jak długo jednak byśmy nad tym nie rozmyślali i co byśmy nie postanowili, dwie rzeczy są pewne. Jesteśmy tylko ludżmi i... coś musimy z tym zrobić. Oczywiście nie z tym, że jesteśmy ludżmi tylko z naszymi reakcjami na to co(lub kto) nas wkurza.

Są dziś takie trendy, żeby dzieciom poświęcać ja najwięcej czasu, tłumaczyć i odpowiadać zawsze kiedy dziecko zapyta – po co, czy dlaczego?

Dobrze jest tłumaczyć zawsze, wszystko, nawet kiedy dziecko pyta dlaczego dodajemy przecieru pomidorowego do zupy, która ma być pomidorowa. Przy okazji, mam wrażenie, że ta telewizyjna reklama popularnego przecieru pomidorowego próbuje na nas wymusić, nie tylko kupno przecieru. Jeśli przesadzam, to pewnie dlatego, że czuję się osaczona narzucaniem mi co mam robić.

Teoretycznie, dobrze jest wszystko tłumaczyć, aż do pozytywnego skutku i to nie tylko dzieciom. Mimo, że nie ma wcale pewności, że zrozumieją. Dobrze by było tłumaczyć, tylko kto ma na to czas. Jesteśmy tylko ludżmi,a rzeczywistość dziś często jest taka, że jak jesteśmy rodzicami pracującymi, to pracujemy do upadłego, jak nie pracujemy to zajęci jesteśmy szukaniem pracy, albo zamartwiamy się jak utrzymać rodzinę i nie mamy głowy, ani cierpliwości dla dzieci. Poczucie winy z tego powodu, wzmacniane często komentarzami dziadków i innych życzliwych przecież części rodziny dodatkowo odbiera nam siły i chęci.

Co zatem zrobić, aby bycie rodzicem i dzieckiem nie było smutną, uciążliwą koniecznością?

Moim zdaniem, nie ma zasad, które pasowałaby do wszystkich dzieci i rodziców. To co jednym służy innym może korzyści nie przynieść, a czasem nawet szkodę.

Uczymy się naszych dzieci krok po kroku, rok po roku. Może nawet dojść do sytuacji, że będziemy wiedzieć dokładnie czego im trzeba i co dla nich dobre kiedy same będą już rodzicami. Ale wtedy będziemy już dziadkami.

Taak podręczników-poradników jest, jakby coraz więcej, a problemów do rozwiązania wcale nie ubywa i nie maleją.

Co robić? Zapytałam kiedyś w towarzystwie, mocno sfrustrowana zachowaniem mojego dziecka.

Kochać-odpowiedziała mi jedna z koleżanek mądra mama po przejściach-kochać.

Kochać i... . Ale o tym potem.

Lista Tagów:

Podobał Ci się artykuł?
1
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij