3
głosów
- +

Unia szaleje czyli będziemy kupować meble na wagę

Autor:

Aktualizacja: 01.07.2010


Kategoria: Biznes i Ebiznes / Aktualności


Artykuł
  • 3 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 2065 razy czytane
  • 3 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Nie jednokrotnie unijni biurokraci popisali się swoją pomysłowością odnośnie ślimaków, bananów, czy marchewek jedną ustawą zmieniając to czym są. Obecnie idą jeszcze dalej i w ramach równości chcą by wszystkie produkty sprzedawane były na wagę, możliwe że już niedługo zasmakujemy euronacjonalizmu.


Unia nie pierwszy raz robi głupstwo

Od początku swojej działalności Unia dostarczała swoim przeciwnikom niezbitych argumentów obnażających to że Unia jest biurokratycznym absurdem służącym prywatnym interesom, jednocześnie rozbawiając mniej zainteresowaną część społeczeństwa. Takimi przypadkiem było na przykład przemianowanie ślimaka na rybę śródlądową-słodkowodną, o ile takie dyrektywy mogą dostarczyć całkiem sporo zabawy lecz nie zawsze jest do śmiechu. Jednym z zabawniejszych przypadków zaobserwowałem na serwisie znanym jako Demotywatory kiedy to na stronie głównej pokazało się zdjęcie ślimaka który uciekając przed powodzią wdrapał się na metalowy słupek, w odpowiedzi na to pojawił się obrazek z podpisem iż to naprawdę niezwykłe by ryba uciekała przed wodą. Oczywiście każdy zdroworozsądkowy człowiek zastanowi się nad tym i dojdzie do wniosku że Unia nie wypuszcza takich ustaw po to by społeczeństwo mogło poprawić sobie humor na różnych stronach oraz serwisach społecznościowych, dlatego warto przyjrzeć się drugiemu dnu które leży na wyciągnięcie ręki. Oczywiście mianowanie ślimaka rybą wiązało się z ogromnymi pieniędzmi dlatego też mimo swojej absurdalności taka ustawa musiała przejść, miało to pomóc hodowcom ślimaków z Francji którzy w ten sposób otrzymali również prawo do pozyskiwania dotacji unijnych na rzecz rybołówstwa. Takich przykładów można mnożyć dużo więcej dla tego pozwolę sobie wymienić najpopularniejsze z nich które dodatkowo utrwaliły się w mojej pamięci na skutek przeglądania wykopaliska w popularnym Polskim serwisie. Przypomnijmy więc kiedy to unijni biurokraci zaczęli bawić się wszelkimi miarami i na wskutek wywołanego w ten sposób podniecenia postanowili sprecyzować jakich wielkości powinny być owoce. Unijni biurokraci co jakiś czas udają się na kontrole w co bardziej zbiurokratyzowanych państwach mierząc czy jabłka przypadkiem nie są za duże, lub czy nie są za małe. Powstała również owiana złą sławą dyrektywa nakazująca aby wszystkie banany znajdujące się w obrocie na terenie unii były proste, oczywiście nikomu nie wadziła krzywizna bananów po za producentami produkującymi proste banany którzy odważyli się wręczyć łapówki miłościwie nam panującym eurokratom. Wracając do owoców jak moglibyśmy nie wspomnieć o marchewce...Zdziwieni? Więc przypomnę wam że zgodnie z obowiązującym prawem na terenie Unii w której mamy przyjemność/nieprzyjemność się znajdywać marchewka została uznana za owoc, to znowu na potrzeby portugalskich producentów dżemów z marchwi które są w Portugalii bardzo popularne, dzięki tej dyrektywie również i ci producenci mogą pobierać dopłaty tak jak na inne owoce.

meble woskowane producent mebli małopolska

(Niebieska flaga z żółtymi gwiazdkami, a w tle wciąż widać krwisto czerwone tło)

Unia nie pierwszy raz służy prywatnym interesom, nie tylko w przemyśle spożywczym

Na początku w imię obrony interesów producentów termometrów elektrycznych pod pozorem walki ze szkodliwą rtęcią Unia zabroniła dystrybucji na całym terenie jej podległym, argumentowano to faktem iż tradycyjne termometry w razie potłuczenia uwalniają rtęć. Co prawda rtęć w stanie ciekłym jest niegroźna, można ją nawet wypić i spotkają nas mniejsze konsekwencje niż w przypadku wdychania jej oparów które rzeczywiście są szkodliwe.

Myślicie że rzeczywiście mogło chodzić im o nasze bezpieczeństwo? Więc następnym przykładem podtrzymującym tezę o dbaniu o prywatne interesy, natomiast samym w sobie zaprzeczającym chęci ochrony zdrowia będą tak zwane żarówki „energooszczędne”. Tak naprawdę nie są bardziej energooszczędne niż tradycyjne, natomiast czas jaki jest wymagany aby uzyskały 100% swojej wydajności kiedy to rzeczywiście mogą nieść oszczędność jest długi. Dodam jako ciekawostkę iż nie jest to żadne innowacyjna technologia bowiem patent pochodzi z tego samego roku co patent na żarówkę tradycyjną, jednak w uczciwej konkurencji konsumenci dobrowolnie wybrali bardziej odpowiadający im towar. Tak więc zakazując sprzedaży tradycyjnych żarówek zaingerowali mocno w rynek dając producentom świetlówek monopol na zapewnianie źródła światła obywatelom unii, w tym wypadku głównie skorzystał na tym Phillips. Żarówki energooszczędne po za tym migotają w częstotliwości szkodliwej dla epileptyków, są dużo droższe, brak jest punktów ich składowania, a sama utylizacja jest kosztowna. Dlaczego? Z tego samego powodu z którego zdelegalizowano tradycyjne termometry, z tą różnicą że proszek rtęciowy zawarty w świetlówkach ma dużo większą powierzchnię parowania dzięki czemu szybko staje się niebezpieczny dla naszego zdrowia i życia. Na każdym opakowaniu nadrukowane jest ostrzeżenie od producenta i wskazanie aby w razie rozbicia żarówki przez co najmniej godzinę wietrzyć pokój. Widzicie tu pewną sprzeczność? Bo dla mnie jest ona oczywista, już niedługo zakażą nam kupna mebli woskowanych argumentując to ociepleniem klimatu i zmniejszeniem ilości wycinanych drzew niezbędnych do produkcji mebli, kto wie?

Będziemy kupować na wagę


Unia za wszelką cenę w imię euronacjonalizmu dąży do zrównania wszystkie na terenie Unii, kolejnym krokiem skierowanym w tym kierunku jest nowa dyrektywa Unijna wzywająca do zaprzestania sprzedaży towarów na ilość i sztuki, lecz zobowiązująca producentów i sprzedawców do dystrybucji towaru na wagę. Uważają że nie może tak być by w Małopolsce jeden bochenek chleba sprzedawany był w innych porcjach niż na pomorzu, tym bardziej do tak widocznych różnic nie można pozwolić pomiędzy różnymi krajami dlatego ujednolicenie musi objąć wszystkie kraje. Znaczy to że chcąc kupić chleb nie poprosisz o bochenek chleba, lecz na przykład o 300 gramów chleba, nie wiem w jaki sposób miała by się odbywać taka sprzedaż lecz oni już pewnie coś skomplikowanego wymyślą. Ciekawi mnie również jak wyglądała by sprzedaż innych artykułów jak na przykład mebli, czy meble woskowane będzie można kupować na sztuki czy na przykład chcąc dokonać zakupu mebli woskowanych będziemy musieli prosić o 80 kilogramów mebla woskowanego? Nie wiem czy dyrektywa ma objąć wszystkie produkty, nie tylko spożywcze lecz myślę że jeśli nawet jeszcze teraz nie, to w przyszłości możemy się tego spodziewać, trzeba będzie uważać by przypadkiem nie podać zbyt małej wagi bo meble woskowane dostaną nam dostarczone niekompletne.

Czyli wbrew wszystkiemu


Co prawda mówi się że tylko zdrowe ryby płyną pod prąd, lecz tylko idioci płyną tam gdzie czeka ich pewna śmierć, jesteśmy właśnie świadkami przełomowej chwili kiedy to socjaliści znów eliminują prawa rynku tym razem z prawa handlowego. Od zawsze były różne waluty, różne rodzaje płacenia, inne towary, inne miary podawania ich objętości, wagi lub ilości sztuk, na wskutek konkurencji ludzie wybrali najbardziej wygodną i optymalną dla nich formę. Kto wie może jeszcze kiedyś powstało by jeszcze coś lepszego gdyby nie wtrącał się w to rząd, prawa rynku które dotyczą nie tylko ekonomii lecz również naszych podstawowych zachowań ludzkich nie mogą być gwałcone, a ich waga jest podkreślana przeze mnie w każdym artykule.

Sztucznie nadmuchane miejsca pracy


Tak jak pojawienie się dotacji unijnych zaowocowało wysypem firm pomagających w ich zdobyciu tak i kolejny zabieg interwencjonizmu zakłóci równowagę na rynku, najbardziej ciekawi mnie w jaki sposób poradzą sobie z tym problemem producenci, prawdopodobnie będą musieli opłacać firmy specjalizujące się w rozumieniu unijnych dyrektyw. Mój wujek będący producentem mebli na terenie Małopolski do tej pory zachodzi w głowę czy to w ogóle jest możliwe, nie zapominajmy jednak że jest wiele innych sektorów mogących mieć z tym większe problemy niż producent mebli.
Małopolska
przecież produkuje również bardzo dużo ciężkiego sprzętu, zatem zamiast tak jak do tej pory chcąc kupić walec będziemy musieli prosić o cztery tony walca? Sytuacja identyczna jak z meblami, z tą różnicą że istnieje dużo mniej rodzajów i typów walców, co ułatwi jakoś porozumienie.

Dziękuje i serdecznie zachęcam do oceniania oraz komentowania moich artykułów :)


Podobał Ci się artykuł?
3
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij