0
głosów
- +

Ocaliłam siebie

Autor:

Aktualizacja: 30.11.2009


Kategoria: Rodzina i Wychowanie / Rodzicielstwo


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1572 razy czytane
  • 2 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Z perspektywy czasu uważam, że mój rozwód okazał się korzystny dla mojej córki. O rodzinie, dziecku i pracy w fundacji rozmawiamy Anną Samusionek - aktorką znaną m.in. z Plebanii, czy Na Wspólnej.


Familie.pl: Czym jest dla pani rodzina?

Anna Samusionek: Rodzina jest to najważniejsza rzecz na świecie. To ona nas kształtuje i daje poczucie bezpieczeństwa. Powinna być miejscem, w którym można się wyciszyć i zawsze mieć możliwość uzyskania pomocy.

Familie.pl: Czy pani rodzina pasuje do tej definicji?

Anna Samusionek: Z moją córką Angeliką mam bardzo dobry kontakt. Jak jeszcze nie chodziła do szkoły, to często razem wyjeżdżałyśmy. Teraz też zawsze mamy dużo czasu dla siebie. Angelika w tym roku poszła do pierwszej klasy.

Familie.pl: A co sprawiło, że nie jest już pani ze swoim mężem?

Anna Samusionek: Okres małżeństwa, choć krótki, nie był dla mnie łatwy. Moje poczucie wartości zostało zbite praktycznie do zera. Rozwód, choć był ciężkim przeżyciem, to z perspektywy czasu jestem pewna, że jedynym rozsądnym. Po rozstaniu z mężem na nowo zaczęłam odbudowywać poczucie własnej wartości, można powiedzieć, że złapałam drugi oddech i zaczęłam nowe życie.

Familie.pl: Jaki wpływ na dziecko miał pani rozwód?

Anna Samusionek: Uważam, że dla dziecka lepsze jest życie w rozbitej rodzinie, niż pełnej, aczkolwiek patologicznej. Wiadomo, że najlepsze jest życie w pełnej, zgodnej rodzinie, ale nie zawsze to się udaje. Angelika była bardzo mała, gdy rozwodziłam się ze swoim mężem, więc trudno było jej cokolwiek tłumaczyć. Zwłaszcza, że ma dobry kontakt z ojcem, bardzo często się widują. Można powiedzieć, że mój rozwód był dla dziecka korzystny, ponieważ teraz spędza dużo więcej czasu ze swoim ojcem, niż przed rozwodem. Dla mnie dobro mojej córki zawsze było, jest i będzie najważniejsze.

Familie.pl: Jak dziecko reaguje, gdy widzi panią w telewizji?

Anna Samusionek: Nie wszystko jej pokazuję, ponieważ bardzo mocno przeżywa, gdy występuję w trudnych scenach. Jak widzi, że płaczę w telewizji, to Angelika też płacze przed telewizorem, Bardzo jej się podobała moja rola w „Plebanii". Jak tylko widziała mnie w czołówce, zawsze była bardzo zadowolona. Angelika ma dopiero siedem lat i czasem bardzo emocjonalnie podchodzi do tego, co widzi w telewizji. Gdy zobaczyła w filmie krótkometrażowym „Fale" jak mam w nim córkę, którą przytulam, to była o nią zazdrosna. Jak spotkałyśmy się na gruncie prywatnym, to Angelika musiała przełamywać niechęć do tamtej dziewczyny.

Familie.pl: Czy zabiera pani córkę ze sobą na plan filmowy, albo do studia na nagranie?

Anna Samusionek: Czasami tak, ale to jest bardziej spowodowane tym, że nie mam z kim zostawić Angeliki. Poznała już tajniki tej pracy, zdarza jej się statystować w różnych scenach. Nie zamierzam jednak pchać jej w kierunku aktorstwa. Jak sama to poczuje, to dobrze, jak nie, to nie.

Familie.pl: Prowadzi pani fundację, która pomaga ludziom mającym problemy z przemocą w rodzinie. Dlaczego akurat tym problemem pani się zajęła?

Anna Samusionek: Uważam, że o tym problemie należy głośno mówić, tak samo, jak mówi się o raku, czy jeździe po pijanemu. Jak osoby publiczne będą interesować się tym problemem, to może w końcu będzie się o nim głośno mówiło. Zwłaszcza, że przemoc nie dotyczy tylko rodzin patologicznych.

Familie.pl: Kto najczęściej zgłasza się do was po pomoc?

Anna Samusionek: Problem przemocy najczęściej dotyczy kobiet. Zdarzają się jednak również mężczyźni, którzy doświadczają przemocy w domu. Warto przypomnieć, że przemoc, to nie tylko bicie, to również znęcanie się psychiczne nad najbliższymi.

Familie.pl: W jaki sposób pomagacie ludziom, którzy się do was zgłaszają?

Anna Samusionek: Bardzo różnie. Czasem wystarczy zwykła rozmowa telefoniczna, czasem są to porady prawne, a czasem pomoc w pisaniu pism sądowych. Co prawda nie współpracujemy na stałe z żadnym psychologiem, ale w miarę potrzeby jesteśmy w stanie pomóc znaleźć specjalistę. Jesteśmy też autorem obywatelskiego projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

rozmawiał:
Marcin Osiak
m.osiak@familie.pl

 


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij