1
głosów
- +

Piekielna wyprawa samochodem

Autor:

Aktualizacja: 06.11.2009


Kategoria: Turystyka i Wypoczynek / Porady i opinie


Artykuł
  • 1 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 2474 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

To kwestia, którą warto przemyśleć. Zastanów się, czy naprawdę tego chcesz. Swojej decyzji możesz gorzko pożałować, odczuwszy na własnej skórze, że wyprawa samochodem na wakacje nagle zmieniła się w piekło.


Brum brum brum brum pyr pyr pyr pyk. Oto zestaw dźwięków, którego obawia się każda zmotoryzowana osoba. Owe onomatopeje obrazują bowiem nagłą śmierć naszego pojazdu. Wyprawa wozu do krainy wiecznych łowów jest wystarczająco nieprzyjemna, irytująca i męcząca, gdy zdarza się pod własnym domem, a co dopiero setki, a nawet tysiące kilometrów dalej.

 

Wyobraź sobie, że jedziesz uroczą polną drogą. W tle majaczy zielony las, złote łany zbóż rozpościerają się jak okiem sięgnąć, a ptaki ćwierkają swoje wesołe melodie (choć tego nie słyszysz - radio w samochodzie jest nastawione zbyt głośno, poza tym silnik dziwnie rzęzi). Myślisz tylko o tym, jak cudownie jest odpocząć od wszelkich zmartwień dnia codziennego. Rozkoszujesz się perspektywą spędzenia kilku dni w ulubionym kurorcie / chatce nad jeziorem / pod namiotem. Wszystko jest idealne...

 

I nagle słyszysz coś przerażającego: "pyr pyr pyr pyk". Przypominasz sobie, że dziwne dźwięki dobiegały z silnika już od paru tygodni i dziesiątki razy powtarzałeś sobie, że trzeba to będzie sprawdzić, ale nigdy nie było na to czasu. Poza tym nie brzmiał aż tak źle. Wtaczasz się na pobocze i zastanawiasz, co zrobić. Jeszcze nigdy samochód nie rozkraczył ci się na drodze. Chyba powinieneś rozstawić trójkąt, tylko gdzie on jest? Pod siedzeniem? W bagażniku? Nie, chwilka; co on robi w schowku na rękawiczki? I jak się tam zmieścił?

 

Zaglądasz pod maskę i próbujesz zorientować się, co jest nie w porządku. Wszystko wygląda tak jak zawsze. Silniki zawsze wyglądają identycznie! Zaczynasz się irytować własną ignorancją. Zamykasz klapę i sięgasz po telefon komórkowy. Stwierdzasz, że na tym odludziu nie ma zasięgu. Czujesz, jak zalewa cię fala gorąca. To dzika, niczym nie powstrzymana wściekłość. Rozglądasz się we wszystkie strony - droga prowadzi aż po horyzont, ale nigdzie nie widać osad ludzkich. W którą stronę pójść? Gdzie będzie bliżej? Ogarnia cię bezsilność. Myślisz z ironią - "co za wspaniały początek wakacji"...

 

Nadal jesteś zdecydowany wyprawić się samochodem? Masz przecież tyle alternatyw - możesz kupić bilety autobusowe, bilety autokarowe, a nawet wybrać tanie loty. Nic nie zmieni twojego zdania? No cóż, zrób w takim razie przegląd samochodu, spisz numery telefoniczne osób i warsztatów, z którymi możesz skontaktować się w razie awarii, a poza tym... trzymaj kciuki, abyś nie stał się ofiarą słynnej złośliwości rzeczy martwych.

 


Podobał Ci się artykuł?
1
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij