0
głosów
- +

Sposób na korki według GDDKiA

Autor:

Aktualizacja: 21.07.2009


Kategoria: Ludzie i Społeczeństwo / Kraj


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1105 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Burza mózgów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie przyniosła rewolucyjnych zmian.


Zakopianka na ustach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad która to ponoć znalazła rozwiązanie dla zatykającej się jednej z najbardziej zatłoczonych dróg w Polsce.



Ale niestety nie mowa tutaj wybudowaniu dwu pasmowej nitki bo to za duże koszty a i narażanie się góralom nie idzie nikomu na rękę. Bo po co się zarażać.

Tym bardziej, że jest lepszy sposób na rozładowanie korków, w którym Polacy z uporem muszą stawić czoła niemal codziennie, by dotrzeć do Krupówek.



Jaki to pomysł? Otóż Dyrekcja w obecnej chwili testuje system monitorowania czasu przejazdu. Między Skomielną Białą i Poroninem zainstalowano specjalne urządzenie które które automatycznie zapisuje numery tablic rejestracyjnych pojazdów wjeżdżających w strefę monitorowaną a następnie opuszczającego ją.



Dzięki temu kierowca może podjąć decyzje czy jechać w nocy licząc na dobrą pogodę i ładne widoki czy jechać trasa nie objętą monitoringiem tym samym ryzykując kilku godzinny korek.



Może również w ogóle nie wyjeżdżać z domu, i to rozwiązanie - z punktu widzenia GDDKiA - będzie optymalne. Przecież samochód, który nie jeździ, nie niszczy dróg, których potem nie trzeba remontować.



I tak wiec jeśli system się sprawdzi, zniechęci do ruszania się z domu, urzędnicy planują jego rozbudowę.



Myślę jednak, że nie należy się tym zrażać, bo powodów do radości raczej też się tutaj nie ma co doszukiwać, tylko wsiadać do samochodu i ruszać z nadzieją, że 300 km drogę pokonamy w ten sam dzień.

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij