» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Sztuka Skutecznego Działania / MotywacjaPokonałem prokrastynację cieniem myśliMichał Rusnarczyk 30.01.2012, czytano 154 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Rewolucja. MEGAHIPERDOBRY sposób, by zacząć. Najtrudniej jest postawić pierwszy krok, potem idzie już z górki. Czy aby na pewno? Poznaj sposób, który nie tylko całkowicie pozbawił mnie problemu odkładania na później, ale i pozwolił efektywnie działać i realizować zamierzenia w ogóle!
- Bo to największy problem wielu osób. Teraz spróbuje wyjaśnić to lepiej i w jednym miejscu. Opiszę, zatem jak się nauczyłem radzić sobie z prokrastynacją, bo właśnie tak nazywa się odkładanie na później.
Moje Podkreślam, że na pewno są inne sposoby, ale ta strategia sprawdza się doskonale, genialnie i bezsprzecznie w moim przypadku. Wypracowałem to przy okazji ostatnich kilku miesięcy wzmożonej pracy, choć można powiedzieć, że szukałem tego całe życie i spróbuję opisać wam to jak najdokładniej. Jednak istotne byś sam przetestował to na sobie oraz wypracował własną strategię. Koniecznie od zaraz. Nie spotkałem się z dokładnie takim ujęciem sprawy. Jak nie przeczytasz, to sam sobie jesteś winien.
Zanim zaczniesz Zanim zaczniemy musisz wiedzieć jak wygląda mój system pracy, bo to również może mieć znaczenie. Podaję to w celach czysto informacyjnych, nie zmuszam nikogo do działania w ten sposób. Otóż działam w systemie praca, przerwa, praca, przerwa… itd. Czyli praca przeplatana przerwami, po około 45 min pracy, robię około 10 min przerwy. Oczywiście są odstępstwa od tej reguły o czym przeczytasz niżej, jeśli zechcesz. Nie jestem jakimś pracoholikiem, jak coś trzeba zrobić to robię. Wiesz wszystko, co powinieneś, by zacząć. Teraz konkretna strategia.
Strategia i sekret (;
Ponieważ istnieje cień myśli… (ULTRAMEGAHIPERWAŻNE !) – Jeżeli wciąż nie masz ochoty działać, to wejdź na lżejszy poziom działania. Co mam na myśli? I tu pojawia się właśnie coś, co rewolucyjnie zmieniło wszystko, co robię.
Lżejszy poziom (; Lżejszym poziomem może być: - Rozbij działanie na jeszcze mniejsze kroki (metoda dość znana – słonia jemy po kawałku. Nie będę się rozpisywać. Idziemy dalej),
Jak jesteś takim leniem, że nie zapiszesz choćby tych pięciu słów – zaledwie cienia myśli przed przerwą, to sorry – nie ma dla ciebie ratunku;) Te przykładowe rozwiązania stopniowałem od dużego kroku do najmniejszego. Jeśli nie udaje się z większym, to przejdź do mniejszego (w dół). Jak się udaje, to przejdź do większego (w górę), albo nawet od razu do wykonania zadania. Ach i jeszcze jedno: nie musisz zaczynać od początku zadania, zacznij od końca, środka, boku, czy sufitu. Bylebyś robił. Czasem jeszcze warto wrócić i nadgryźć (napocząć) hurtem choćby kilka zadań nawet w niewielkim stopniu. I co..?
I dzieje się cud! Zwykle po zrobieniu tych malutkich rzeczy dzieje się mały cud – anioł spływa z nieba na obłoczku i klepie mnie po tyłku. No nie, tak naprawdę to w tym miejscu i momencie idę samoistnie krok dalej i rozpisuję/wykonuję dużo więcej niż zaplanowałem! Ale jeżeli zrobisz TYLKO TO, albo AŻ jedno malutkie posunięcie, to i tak wystarczy. Możesz zrobić teraz tą zaplanowaną przerwę.
Ty odpoczywasz, umysł pracuje …a w głębinach się gotuje, choć nawet nie czujesz! Pomysł spęcznieje jak ziarenko włożone do wody, później (albo od razu) będzie dużo łatwiej, wręcz samo się zrobi. Zbierz składniki ciasta i wymieszaj, pozwól się mu wyleżeć w piecu, a urośnie.
Jeżeli doczytałeś dotąd, to ci to wystarczy. Leniom dziękujemy.
Korzyści raz jeszcze Jeśli tego jeszcze nie dojrzałeś, to poniższe podsumowanie bardzo ci się przyda. Od dziś będziesz to robić, bo: - Zrobienie tego maciupeńkiego kroku to nie tylko zrobienie proporcjonalnej części zadania, czyli przypuśćmy 1% całości. Mało? Musisz wiedzieć, że choćbyś zrobił ten jeden procent to podświadomie przygotowujesz całą resztę. Później tylko spisujesz pomysły, zdajesz się płynąć, jakby ktoś zaplanował twoje kroki, kierował twoją ręką.
1000000 twórczych kroczków Zamiast robienia kroków milowych można postawić milionowy krok na trasie do sukcesu. Powyżej opisana metoda do ponadto rdzeń sposobów twórczego rozpędzania umysłu. Temat ten będzie jeszcze niejednokrotnie poruszany. To taki mały plan. Tworzenie rozbudowanego planu sprawia niejednokrotnie, że widząc skalę prac do wykonania, chęć dosłownie rozpływa się momentalnie jak kostka cukru w Absyncie. Zatem zamiast budować kompletny plan ustal pierwszy krok, albo nawet tylko zapytaj siebie, co jest pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić. Tyle wystarczy, ale najlepiej zrób to i wtedy planuj ciąg dalszy wg wspomnianej wcześniej strategii kroczącej.
Czemu jeszcze warto choćby zacząć? Choćby dlatego, że gdybym w ogóle nie zaczął pisać tej serii kiedyś, to nie miałbym, co teraz udoskonalać. Warto zrobić pierwszy krok, jakikolwiek by on nie był. Dzieje się dużo więcej niż się spodziewasz.
Strach przed działaniem Nierzadko uciekamy, a wręcz boimy się myśli o tym, co nas czeka. Czasem to, czego się boisz jest właśnie tym, co powinieneś zrobić. Następnym razem pomyśl:
Czego tak naprawdę się boję i czy jest to aż tak straszne, że nie dałoby się tego odwrócić?
Robiąc takie kroczki właśnie, wychodzi się niedaleko poza strefę komfortu, by uczyć się nowych rzeczy. Kolejny maciupeńki kroczek w stronę sukcesu. Ekscytacja gratis.
Dalej nie wiesz co robić? Po pierwsze, nie zniechęcaj się, jeśli nie uda się od razu, bo, pomimo, iż ta strategia pozwala zrobić to porównywalnie dużo szybciej niż wszystko co sprawdzałem dotychczas, to i tak zawsze potrzeba czasu, by wdrożyć nowy nawyk. Przetestuj to i trzymaj się zasad aż nie wejdzie ci to w krew i będziesz mógł robić to po swojemu automatycznego ułatwiania sobie życia. A teraz: 1. Wróć do czerwonej kropki i czytaj od nowa. 2. Wykonaj krok po kroku to, co jest tam zapisane.
Pomogę Daj znać w razie przeciwności. Chętnie pomogę i dowiem się jak idzie. Teorię zawsze można poprawić w razie problemów
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0