Nie pamiętam hasła

» Wyszukiwarka

» Kategorie

» Multiprofile

» Kategoria: Motoryzacja / Aktualności, Nowinki

Głosuj na tak 0 Głosuj na nie
pobierz

Renault LATITUDE 2.0 dCi

Waldemar Florkowski 26.01.2012, czytano 117 razy, pobrano kod HTML 5 razy, komentarzy 0.

Szybki test w pięknej  „oprawie” Tak określę wyjazd Renault Latitude na finał wyborów Miss Polonia w Otrębusach pod Warszawą. Piękność ponad wszystko!


Dzięki uprzejmości łódzkiego dealera, otrzymałem kartę do flagowej limuzyny od niedawna dostępnej na rynku. W końcu jak na Miss Polonię to autem z górnej półki. Przyznam na wstępie, że był to mój najkrótszy test gdyż mniej więcej na dystansie 260-270 km, ale zarazem niezwykle skondensowany.Auto odebrałem w godzinach popołudniowych, co w połączeniu z grudniową aurą owocowało nocną scenerią, więc może nie będę rozpoczynać od designu i zostawię sobie go na koniec.
Specjalnie wyjechałem wcześniej z Łodzi, bym mógł dokładniej przyjrzeć się francuskiemu wynalazkowi, nota bene mało popularnemu jeszcze na rynku, chodź od debiutu minęło mniej więcej 9-10 miesięcy, po futurystycznym VEL SATISIE (który nie okazał się kluczem do sukcesu) przyszła pora na stonowaną limuzynę – może i lepiej!

 3..2..1.. już siedziałem za kierownicą, czuć tą przestrzeń, w tym aucie nie wykonam ruchu rodem z malucha „przecieranie szyby pasażera”, ale cóż karta do czytnika, przycisk start i w drogę! Przyznam się bez bicia, że jest to pierwszy samochód, który zmotywował mnie do zapięcia pasów – użył ku temu szantażu, gdy dźwięk „brzęczka mnie nie przerażał” Latitude „postanowił” wyłączyć radio, pierwszy raz spotkałem się z takim rozwiązaniem – wielkie brawa! Wszechogarniająca elektronika: lusterka, szyby, fotele i gro przycisków, których wolałem bez instrukcji nie używać – może jakiś detonator, bądź katapulta…

Trasa z Łodzi do Otrębus pod Pruszkowem, to nie tylko nowe dla mnie doświadczenie, co test dla fabrycznej nawigacji – która uchodzi za jedną z najlepszych fabrycznie montowanych. Łatwość obsługi połączony z dużym czytelnym ciekłokrystalicznym ekranem, sprawiła, że po kilku chwilach usłyszałem: „skręć w prawo”, co zrobiłem pojechałem prosto, starając się jeszcze bardziej skrócić drogę – nawigacja w ekspresowym tempie przekalkulowała trasę.


Również wyświetlacz ze spalaniem mnie nie przerażał moich oczu, choć, mimo iż usilnie próbowałem zbliżyć się do katalogowego spalania w trasie (4,6 l/100km) musiałem się zadowolić zużyciem na poziomie 5,1 l/100km – nie wiem jak uzyskano ten katalogowy wynik, ale stosując wszelkie sztuczki ecodrivingu musiałem się poddać. Może jeszcze mało wiem o życiu i kiedyś uda się osiągnąć ten wynik! Również podobała mi się kultura pracy silnika dCi w końcu jednostka 2.0 zastąpiła niezwykle awaryjną wersję 2.2 i w mniemaniu konstruktorów miała być przełomową, z perspektywy czasu mniej więcej 3 lat, można powiedzieć „chwała konstruktorom – silnik 2.0 dCi jest bezawaryjny”!
Chwilami zaczęła mnie nudzić ta jazda eco, a potęgujące się korki w kierunku do Warszawy zmuszały do gwałtownego wyprzedzania, wysoki moment obrotowy (320Nm) sprawiał, że nie musiałem zastanawiać się, na którym biegu jadę wykonując manewr wyprzedzania.Jeżeli chodzi o komfort i funkcjonalność przyznaje, że zostałem przekupiony – w momencie wciśnięcia przycisku masażu w fotelu, cały świat już był mi obojętny – to nie był zwykły masażer, dostępny np. w Citroenie – tylko rozbudowana wersja, z kilkoma programami, na różne partie ciała. Przyznam, że w długiej podróży jest to strzał w dziesiątkę!By jeszcze bardziej uprzyjemnić sobie podróż, postanowiłem włączyć jonizator , wyposażony w dwa zapaszki fresh i relaks – ciekawe rozwiązanie – całe szczęście, ze nie mam do wyboru zapachu „jabłuszka toaletowego”, te 2 były niezwykle przyjemne dla nosa.

Gdy nawigacja zakomunikowała „dotarłeś do celu”, aż żal było mi wysiadać, pewnie też za sprawą masażu, który był niezwykle rozluźniający. Na parkingu VIP-owskim konkurencja była duża, zaparkowałem pomiędzy VW Passatem CC, a AUDI A6 i przyznam, że Latitude nie wypadł blado na tle tych modeli.  Z jednej strony wyrazista linia nadwozia, a z drugiej stonowana sylwetka limuzyny segmentu E – tak po krótce można określić „renówkę”. 17-sto calowe felgi trochę giną przy tym aucie – ale jak na nasze warunki są optymalne do jazdy. Jednak gdy patrzę na tył auta brakuje mi jednej rzeczy, duża limuzyna, w miarę mocny silnik i jedna końcówka wydechu, może nie oczekuje 4 jak w Porsche GT3RS, ale 2 symetrycznie rozmieszczone, znacznie bardziej dodałby uroku francuskiej salonce.
Awangardowość VELSATIS-a i nadwozie typu hatchback nie przyjęło się na rynku, acz przyczyn upatrywałbym, nie tylko w futurystycznym kształcie, który nie do końca był godny majestatycznej ”limuzyny”, ale również w awaryjności (głównie za sprawą wspomnianego wcześniej silnika 2.2 dCi) W tej chwili Renault ma wszelkie argumenty świadczące za sobą : sprawdzoną jednostkę diesla, nacisk na jakość, wygląd i przede wszystkim cenę! Podstawowa wersja z silnikiem benzynowym kosztuje poniżej 80 tyś PLN i w tym upatrywałbym głównego sukcesu, dla przypomnienia, VEL SATIS w podstawowej wersji EXPRESSION z tym samym silnikiem kosztował około 125 tyś PLN – w tej chwili za tą kwotę jesteśmy w stanie kupić diesla 2.0 dCi 175KM z automatem i najbogatszym wyposażeniem INITIALE. Mimo wszystko uważam, że najbardziej odpowiednią jednostką do tego modelu jest silnik 2.0 dCi 150KM – którego moc jest w zupełności wystarczająca.Zastanawiam mnie jednak wersja 3.0 dCi i jej astronomiczna cena, gdyż uwzględniając wszelkie rabaty musimy położyć na stół około 180 tyś PLN – nie wróżę jej sukcesu rynkowego, ale warto wspomnieć, że limuzyna tego segmentu również może mieć aspiracje sportowe. Cały czas jednak zastanawia mnie czy LATITUDE nie będzie konkurencją dla LAGUNY, zbliżone ceny, wyposażenie, silniki, a jednak gabaryty znacznie pokaźniejsze… Żałuję, że moja przygoda z tą „salonką trwała tak krótko, jest to niezwykle ciekawy egzemplarz i mało popularny w Polsce. Zwracam się oficjalnie do RENAULT „więcej reklamy tego modelu” - sukces sprzedażowy gwarantowany, z nim jest jak z klimatyzacją raz skorzystasz, chcesz później ciągle!

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie



Zobacz również:

Liczba komentarzy: 0

(nie będzie publikowany)

Artykuł został przedrukowany na następujących stronach:

http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=4472742808401512758#editor