» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Sztuka Skutecznego Działania / InneAfirmacje i wizualizacje to czasem za mało.Krzysztof Dmowski 20.01.2012, czytano 162 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
W żyłach gotuje się krew, gdy ktoś o małej wiedzy, naucza NLP przekonując klienta, żeby zapłacił za naukę lub kupił jego książkę. Żeby problem uleczyć trzeba go wcześniej znaleźć. Nie można komuś podać „Klomipraminy” na zapalenie gardła, bo w tym celu używa się innych leków!
Pisząc ten temat chciałbym nadmienić, że nie mam tu na myśli powiedzenia czegoś raz czy dwa i oczekiwania efektu, tylko dłuższą pracę nad rozwojem osobistym. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o afirmacjach byłem nimi zafascynowany i natychmiast przystąpiłem do działania tak jak sugerowała autorka książki Louise Hay. Z czasem dostrzegłem postępy i zmiany w samym sobie. Coś zaczynało się dziać. Robiłem różnego rodzaju wizualizacje i przychodziło do mnie wiele rzeczy. Oczywiście na błędach uczy się człowiek i trzeba się przewrócić żeby się podnieść. Dlatego czasem też otrzymywałem nie to co pragnąłem otrzymać. Jednak jeszcze nikt nie potwierdził tego, czy gdybym wcale nie afirmował i wizualizował, wraz nie otrzymałbym tych rzeczy. Przekształcenie swojego życia z poziomu umysłu nie jest rzeczą tak łatwą jakby się wydawało, jak sugeruje wielu polskich „ekspertów”, to nie jest pstryknięcie palcami. Ktoś żyjący dziś w świadomości biedy, nie obudzi się jutro jako osoba żyjąca w świadomości bogactwa i tym bardziej nie stanie się to po dwudziestu jeden dniach, jak twierdzą polscy „eksperci” od NLP. Na wprowadzenie zmian w życiu składa się wiele różnych czynników, które trzeba wyeliminować, ale przede wszystkim trzeba je znaleźć. Nikt z psychicznymi urazami z dzieciństwa nie zacznie skutecznie wprowadzać zmian w ciągu kilku lat. W książce „Autohipnoza” Leslie M. LeCron znalazłem interesujący przypadek: <Jedna z moich pacjentek, nazwijmy tują Ewą, była osobą, która bez kłopotu zasypiała, ale za to wkrótce budziła się i nie mogła ponownie zasnąć. [...] Powiedziała: "Wiem już. Myślę, że chcę uniknąć fizycznych zbliżeń z moim mężem. Nigdy nie czerpałam z tego przyjemności. Chyba jestem oziębła. Nienawidzę, kiedy zbliża się do mnie, a lubi robić to w nocy. Myślę, że budzę się dlatego, żeby nie mógł mnie zaskoczyć i żebym zawsze mogła znaleźć jakąś wymówkę".> W przedstawionym powyżej przykładzie dopiero podczas hipnozy lekarz wydobył problem z pacjenta. W jaki zatem sposób można zaleczać coś za pomocą afirmacji, czy wizualizacji, jeżeli problem tkwi tak głęboko? Dlaczego polski „ekspert” od NLP nie odpowie co robić w tym przypadku? Zapewne to ja się nie znam, bo on jest znanym ekspertem, tyle, że ekspertem od zarabiania pieniędzy w nieuczciwy sposób. Pracując nad sobą można znaleźć przyczynę takiej sytuacji jaka jest. Ale trzeba tego chcieć i nie zawsze polegać na czyimś zdaniu, bo w przeszłości mogły różne rzeczy wystąpić. Należy zatem zacząć od podstaw. Z przekonaniami jest jak z chorobami, zachorować jest łatwo, a leczenie często jest długim procesem. Jedno małe przekonanie usłyszane w dzieciństwie może mieć wpływ na lata, albo nawet całe życie. „Jak się ktoś oparzy, to na zimne dmucha”. I wiele rzeczy działa jak odruch warunkowy. Nie można zmienić przekonań w ciągu jednego dnia. Kogoś kto nie ufa ludziom nie można nauczyć ufności w krótkim czasie, bo często na to potrzeba lat — o ile ta osoba o tym wie. Istnieją jednak skuteczne metody poznawania przyczyn. Jedną z takich metod jest opisywana przeze mnie praca z wahadełkiem (zacytowana z wyżej wymienionej książki). Ale wahadełko to tylko jedno z narzędzi do pracy z samym sobą. Psycholog potrafi w szybkim czasie ustalić problem poprzez zastosowanie hipnozy. Hipnoza nie boli i zawsze pozwala ustalić przyczynę. Jednak w Polsce te techniki są na poziomie raczkowania i można samemu zacząć szukać blokad w sobie za pomocą uczuć. Przede wszystkim miłość do samego siebie — „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Zacząć kochać siebie, przebaczać wszystkim. Nie można przebaczyć jednemu, a drugiemu nie. Sam się przekonałem o tym na sobie, że noszenie żalu do drugiego człowieka blokuje moje działania. Miłość do ludzi i przebaczenie nic nie kosztuje, a skutecznie może odblokować wiele ukrytych programów z przeszłości. Często myślimy, że nie warto jest przebaczać, bo ta osoba na przebaczenie nie zasługuję. Ale kim ja jestem żeby o tym decydować kto na co zasługuje? Krytykowanie i ocenianie innych ludzi blokuje nas równie skutecznie jak żal, czy nienawiść. I wtedy żadne afirmacje, czy wizualizacje niczego nie są w stanie zmienić. O wiele skuteczniejszym od działania z poziomu umysłu jest działanie z poziomu serca, ale dla początkujących jest to zbyt wysoka szkoła jazdy. Ważne jest w skutecznym działaniu (mam tu na myśli tylko uczciwe zamiary) to co opisałem wyżej. Miłość, przebaczenie i wiara. Mamy do dyspozycji lekarstwo na każdą chorobę tyle, że nie potrafimy z niego korzystać. Tym bardziej, że przez długie lata wmawiano nam, że lekarstwa są potrzebne do wyzdrowienia i aby tylko uniknąć choroby bierzemy je bez opamiętania, jednak rzadko kiedy docieramy do źródła problemu.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0