» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Sztuka Skutecznego Działania / InneLudzie nas ranią i czasem my ranimy świadomie, choć tego nie chcemy.Krzysztof Dmowski 17.01.2012, czytano 156 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Życie jest nieustanną nauką i czasem zdarza się, że każdy z nas potrzebuje bolesnej lekcji. Nierzadko robimy coś co nie jest dobre, ani dla nas, ani dla innych, ale nie potrafimy tego dostrzec, do czasu, aż kogoś mocno zranimy lub nas zaboli. Kończy się związek lub przyjaźń i nie można tego cofnąć.
Od najmłodszych lat wciąż stykamy się z karą. Czasem kara dotyczy nas samych lub ktoś nas o niej naucza. Są oczywiście przypadki, kiedy lekcja jest potrzebna, bo nie można nagrodzić złodzieja, czy pedofila. Rzadko zdajemy sobie sprawę z poważniejszych faktów. Kiedy coś nam nie wychodzi albo spotkało nas coś złego wówczas mówimy o przeznaczeniu lub przypadku. Jednak czasem bywa tak, że wydaje nam się iż powinniśmy sami siebie za coś ukarać. Ktoś mówi czasem, że Bóg kogoś ukarał. Ile sensu jest w tych słowach? Czy Bóg ten prawdziwy, a nie z religii, kogoś karze? Bóg jest miłością, a miłość nie karze. Czasem z dziwnej przyczyny sami występujemy w roli kata, gdy musimy komuś coś powiedzieć i nas zaboli bardziej, ale coś nam każe właśnie tak a nie inaczej postąpić. I wtedy przypisujemy tę role Bogu. Jak Bóg może karać? Jak można uczyć miłości przez karanie. Ktoś kto mnie kocha nie zamierza mnie karać. Jest się dobrym, albo złym, ale nie dobrym i złym jednocześnie. Jak często zdarza się, że padają słowa, których po ich wypowiedzeniu żałujemy? W rzeczywistości naszą uwagę przykuwają rzeczy niewyjaśnione, tajemnicze i łatwiej jest je rozumieć, wierzyć w nie, niż odnaleźć prawdę, która wcale nie jest głęboko ukryta. Często też zdarzają się sytuacje, w których partnerka mówi: „muszę go ukarać”, „nie daruje tego” i wystarczy, że tylko raz sobie to powie w myślach. I co najciekawsze do kary dojdzie, w chwili, gdy ona tego już nie będzie oczekiwała. Jedno negatywne zdanie wypowiedziane w myślach nadejdzie i o ile możemy kontrolować to co mówimy i myślimy, nie możemy kontrolować kary, jaka ma nadejść. Kara jest złem, a zła nie można kontrolować. Czasem z powodu jakiegoś nieumyślnie rzuconego słowa dochodzi do rozstania. Potem partner ma wyrzuty sumienia. Czuje winę i przeświadczenie, że musi się nieświadomie ukarać i… przestaje mu się w życiu układać, w pracy coraz gorzej, ma problem z poznaniem kogoś nowego. Zwolennicy reinkarnacji uważają, że czasem pewne działania są karą za postępowanie w poprzednim wcieleniu i tu znowu spotykamy się ze słowem: „kara”. I właśnie dosyć często nie potrafimy znaleźć odpowiedzi na pewne zdarzenia w naszym życiu. Nie wiemy o tym, że dotknęła nas „kara”, którą sami sobie zadaliśmy. Zanim do tego dojdziemy może minąć nawet kilka lat. Karą może być chudnięcie, tycie, kolizja na drodze, złamanie ręki i wiele innych rzeczy, które będziemy sobie w różny sposób tłumaczyli. Oczywiście niezależnie od czynników jakie mają wpływ na sytuację, najlepszym lekarstwem, które niczemu nie zaszkodzi jest przebaczenie i miłość. Każdy dzień naszego życia jest cenny i można tracić go na poszukiwanie tego, co może być przyczyną niekorzystnych zdarzeń. Mając lekarstwo na wszystkie dolegliwości, a jest nim przebaczenie i miłość, oraz silna wiara, możemy ustrzec się przed wieloma zdarzeniami w życiu i zamiast trwać w sytuacji pozbawionej zrozumienia, wybaczyć, kochać, posyłać miłość wrogowi i iść na przód. Jeżeli ja wybaczyłem i posyłam miłość, zamknąłem wszystkim drogę do swojego świata, ale przede wszystkim odsunąłem od siebie karę.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0