» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Ludzie i Społeczeństwo / FelietonPierwszy dzień Świąt po naszemuAROKIS 05.01.2012, czytano 77 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Polski katolik Święta Bożego Narodzenia spędza na ogół tradycyjnie – przy stole razem z najbliższymi, rodzinnie. Oczywiście jest choinka, kolorowe światełka, pod drzewkiem leżą torby, siatki i pudełka. Jest pierwsza gwiazdka. Nareszcie: Start. Podobno w Wigilię się nie pije i nadal obowiązuje post, ale bez przesady! No to wszystkiego najlepszego! Bęc! Matka, daj no tu ten opłatek. Życzenia, całusy, łamania, życzenia, cmokania, życzenia, łamania, objęcia, a prezenty leżą, życzenia, łamania, uściski, a gorzała się grzeje, życzenia, ojciec mrugnął, matka polewa, całusy, nie ma co łamać, no to wasze zdrowie! radość ogólna, dzieci zawiedzione, bo prezenty leżą i nic, mama już można? to co? niech rozpakują, a ty polej i siadamy, siadamy!, kochani siadamy, no to w żłobie leży! No i w dziób leje żłób. Stół zastawiony – stąd się wzięło „zastaw się, a postaw się”. Jemy, więc jemy i pijemy, jemy, jemy, pijemy, jemy, jemy, pijemy, pijemy, jemy, pijemy, pijemy, pijemy, podjadamy, pijemy, przegryzamy, pijemy. Nakrywa się na koniec stół prześcieradłem, żeby nie obeschło i kot się nie dobrał i toczymy się na Pasterkę. Stary przezornie ma w kieszeni flaszkę i kieliszek, a stara drugą w torebce. Na zimnie nieco nam przechodzi, więc śpiewamy fałszywie ale od serca, na tacę dopiero po szybkim sprawdzeniu ile tam rzucili inni, bo nie można być gorszym. Na zewnątrz, chyłkiem, walimy z sąsiadem i jego szwagrem lufę naszą i waszą – to ten socjalizm tak nas, cholerka, nauczył. Po drodze do domu rodzinnie i towarzysko z innymi kończymy butlę naszą i butle ich. Z poczuciem dobrze spełnionego katolickiego obowiązku, zwalamy się do wyrka. Z tekstem na ustach – Stara, to może mały numere… zasypiamy. Śpimy szybko, bo zaraz będzie rano i trzeba zrobić śniadanko – wszystko gotowe, a reszta się chłodzi! I nareszcie: W pierwszy dzień świąt rano: O, na podłodze siano I pudełka kolorowe. Od wczoraj nie sprzątnął nikt. Oj! Trzymajcie moją głowę! Na stole flacha - to cyk łyk, Bo jeszcze nie widzi nikt. Albo jeszcze łyki dwa – Muszę przez chwilę zostać sam. Do łazienki: będę… - ale mnie kręci! Taki ciężki ranek mam Ale stół nas znowu nęci. A czas cyka i nie pędzi, Żona znowu coś tam mędzi. Pod śledzika cyk lufeczkę, Potem z szynką kanapeczkę I walimy lufy cztery. - Gdzie ta ryba, do cholery?! Święta, święta! Nasze święta! Już początku nie pamiętasz. Leżą flaszki przewrócone, Anioł zasnął gdzieś po stołem. Nachlane inne anioły, A jeden z nich całkiem goły Ciągnie za pień pod choinkę Z papieru zabawkę-świnkę - Będą świąteczne igraszki!... Wesołych świąt! Zabrakło flaszki! Wesołych świąt? Cholera - świąt? No, zabrakło i niech to prąd!! Rodzina w smutku pogrążona: Mąż, dzieci, teściowa i żona. Wtedy córka – Proszę Tatki! Ja pożyczę od sąsiadki!!! - Masz pieniążki, rady ni ma, Leć w imię Ojca i Syna!
25.12.2011 r. 0353
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0