» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Ludzie i Społeczeństwo / Życie na co dzieńDłużnik, a przedstawiciel windykacji.Krzysztof Dmowski 23.12.2011, czytano 195 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Dziś sprawą cieszącą się zainteresowaniem jest działalność windykatora. Choć zapewne istnieje grupa ludzi, którzy próbują uniknąć płatności, większość stanowią ci, którzy chcą spłacać i żaden windykator do tego się nie przyczynia.
Pytam kolegę: „jak to jest, że ty mając 100000 złotych długu, nadal posiadasz mieszkanie i samochód?” Kolega z uśmiechem na ustach odpowiada: „wszystko jest zapisane na żonę, a mam rozdzielność majątkową”. Oczywiście kolega płaci co miesiąc należną ratę, a mimo tego wciąż do jego drzwi dzwonią przedstawiciele banku. Trudno jest zrozumieć czego usiłują się doszukać, skoro nie są w stanie niczego zdziałać. Ktoś ustanawia prawo, które powinno być przestrzegane. W większości przypadków przestrzegania prawa wymaga się jedynie od ludzi, którzy spokojnie żyją i pracują, aby związać koniec z końcem. Dla jednego zastrzelenie człowieka jest czynnością niewykonalną, zaś inny robi to w zwyczajny sposób. Są zawody, które wykonujemy z przyjemnością, ale są i takie, których nie podjęlibyśmy się nawet, gdyby przyszło przymierać z głodu. Występują jednak jednostki, które pragną w jakiś sposób na siebie zwracać uwagę i ci z własnej woli podejmują pracę windykatorów. Nie powiem, żeby to był lekki chleb. Umiejętność prowadzenia rozmowy z dłużnikiem wymaga odpowiedniej wiedzy i szkolenia. Złe zdanie o tym zawodzie powstało właśnie z powodu niekompetencji wielu z ludzi wykonujących ten zawód. Czy można kogoś do czegoś zmusić? Zazwyczaj w prawomocny sposób nie ma takiej możliwości. Ale ktoś dobrze władający językiem potrafi przekonać do działania, czy zmotywować. Raz pewien windykator, który podjął zawód zaraz po szkole, próbował na mnie wywrzeć wpływ przez zastraszanie i obrażanie. Opisałem całą rozmowę i wysłałem pismo do banku, który ten reprezentował. W odpowiedzi bank przeprosił mnie za działania tego człowieka i nigdy więcej ten człowiek do mnie nie zadzwonił, zaś kolejny windykator, który ze mną rozmawiał był uprzejmy. Oczywiście zaproponował warunki, których nie byłem w stanie spełnić, a mojej propozycji przyjąć nie chciał. Jednak można dostrzec, że banki też nie zawsze zadowolone są z działania pracowników windykacji. Pomimo moich uwag na temat windykatorów, doskonale wiem, że są też tacy, którzy swój zawód wykonują w inteligentny sposób. Potrafią grzecznie i kulturalnie rozmawiać z klientem. Z takim człowiekiem warto nawet porozmawiać. Ale zawsze są to ludzie z pewnym doświadczeniem życiowym. Trudno jest, żeby zaraz po szkole ktoś potrafił doskonale wykonywać jakikolwiek zawód w odpowiedni sposób. I można się zastanowić, czy w każdym przypadku gra warta jest świeczki? Osoba rozmawiająca w uprzejmy sposób, zawsze osiąga więcej. Czasem zdarza się tak, że ten człowiek fatycznie nie ma pieniędzy. Przychodzi mi na myśl pewna sprawa, a właściwie odwołanie do Trybunału Praw Człowieka. Postępowanie windykatora doprowadziło do tego, że jedyny żywiciel rodziny zmarł na pewną chorobę wywołaną przez stres, jaki serwowali windykatorzy. Właściciel banku nie głoduje z tego powodu, że ktoś nie spłaca zaciągniętego kredytu. Natomiast winę za śmierć pośrednio ponosi właśnie właściciel banku. Takie właśnie stanowisko przyjął sąd. Windykator powinien działać bardziej jako negocjator i używając możliwych sposobów doprowadzić do zmiany warunków na najbardziej korzystne dla obu stron. Działaniem przez zastraszanie, upublicznienie danych, nie motywuje się do działania. Takie postępowanie sprawia, że klient unika rozmów z jakimkolwiek przedstawicielem banku. Kto chce dobrowolnie brać udział w rozmowie, w której jest obrażany lub zastraszany? Bank odbiera samochód. A jaki jest efekt? Taki, że kupisz drugi samochód (będziesz odkładał pieniądze i kombinował), zarejestrujesz go na kogoś innego, a gdybyś nie musiał kupić samochodu, oddałbyś bankowi te pieniądze. Co więcej, bank odbierając ci samochód, odbiera ci możliwość zarabiania pieniędzy, czym jednocześnie blokuje możliwość oddawania kredytu — masz doskonały atut dla sądu. Poczynania banków w Polsce nie mają żadnych granic. Bank może wszystko. Prawo chroni bank. Sąd prowadzi rozprawę bez obecności dłużnika. Widndykator nachodzi cię w domu lub dzwoni po kilka razy dziennie. Logiczne jest, że gdybyś miał pieniądze to oddawałbyś je bankowi. Przecież kredyty istniały od dawna. Ktoś nie płacił, wówczas komornik pobierał zaległość z pensji i było okej. A dziś takie sytuacje podnoszą ciśnienie i prowadzą do wielu chorób. I należy zadać pytanie, czy wzięcie tego kredytu było naprawdę ważne? Jesteś klientem banku, z twojej pracy istnieje bank, który zatrudnia również windykatora. Czyli windykator żyje z moich pieniędzy! A zatem powinien mnie szanować, bo im dłużej ja nie będę płacił, tym dłużej on ma utrzymanie. Koło się zamyka.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0