» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Kultura i Sztuka / InneMały Krzyś zaczął czytać...Krzysztof Dmowski 23.12.2011, czytano 243 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
W dzieciństwie Krzyś niewiele czasu poświęcał na książki. Nieustanne zabawy na podwórzu lub nieliczne programy telewizyjne, wymagały poświęcenia całego swojego czasu, a książka parzyła w dłonie.
W zapomnianej przez Boga i ludzi wiosce, niby w centrum kraju, nikt nie dbał o rozwój kultury, ani też żaden nauczyciel nie zamierzał poświęcać własnego czasu na organizowanie działań poza lekcyjnych, chociaż w szkole istniały pozostałości po ZHP, gdy jakiś nauczyciel potrafił robić coś dla innych jedynie z własnego zaangażowania. Mama wielokrotnie mówiła do Krzysia, żeby czytał książki, bo z nich bierze się wiedza o świecie, w książkach przeżywa się niesamowite przygody oraz dzięki książce rozwija się wyobraźnię. Krzyś był mądrzejszy od mamy i wciąż wynajdował ciekawsze zajęcia, niż czytanie książek. Wreszcie mama zaczęła opowiadać Krzysiowi książki, którymi sama się fascynowała. Krzyś wreszcie zaczął słuchać. A kiedy mama wyciągnęła powieść Alfreda Szklarskiego „Tomek wśród łowców głów” i opowiedziała pewne zdarzenie z tej książki, Krzyś postanowił sam o tym przeczytać. Rozdział, który tak bardzo zainteresował Krzysia, dotyczył ślubu dwojga bohaterów. Ten ślub był niesamowity: śmiertelnie chora panna młoda i rubaszny kapitan udzielający ślubu… Od tego czasu Krzyś zapomniał o swoim marzeniu: komputer Timex (coś w rodzaju ZX Spectrum) i całkowicie oddał się czytaniu. Postanowił mieć wszystkie tomy powieści o przygodach Tomka Wilmowskiego. Zapoznanie się z książką zupełnie odmieniło życie Krzysia. Teraz ważniejszym od zabawy z kolegami, czy oglądania TV stało się czytanie książek. Czytanie stało się ważniejsze niż odrabianie lekcji. Krzyś nadrabiał zaległości czytelnicze i w wieku czternastu lat przeczytał nawet powieść dla dorosłych Zbigniewa Nienackiego „Raz w roku w Skiroławkach”. Krzyś często stosował pewien manewr, gdy rodzice sprawdzali, czy Krzyś uczy się do szkoły, on wewnątrz otwartej książki, z której miał czerpać wiedzę, umieszczał powieść, którą czytał. Z zazdrością spoglądał na kolegów, którzy potrafili przeczytać więcej książek niż on w tym samym czasie. Dziesięć lat zajęło Krzysiowi zebranie dziesięciu tomów powieści Alfreda Szklarskiego. Dziś mało kto pamięta kolejki przed księgarnią, żeby kupić książkę. Wspaniałe czasy! 300000 egzemplarzy rozchodziło się w kilka dni! Dziś wydawca wydaje 1000 egzemplarzy i nie jest pewien czy sprzeda. Po śmierci autora Alfreda Szklarskiego jeden z jego przyjaciół usiłował kontynuować dzieło autora. „Dokończył” powieść „Tomek w grobowcach faraonów”, a czytając tę książkę Krzyś dostrzegł, że Tomek zmienił się w Tomasza, a Krzyś zmienił się w Krzysztofa. I dziś Krzysztof jest niezmiernie wdzięczny swojej mamie, że przekazała mu fascynacje książkami. Ludzie są pod wrażeniem, że Krzysztof jest gdzieś po raz pierwszy, a może służyć za przewodnika, bo zna z literatury to miejsce lub obiekt. Można zakładać, że wielu ludzi nie rozumie tego, jak wielki wpływ ma książka na rozwój dziecka. Łatwiej jest posadzić dziecko przed komputerem i mieć czas dla siebie, ale komputer nie kształci w żaden sposób, ale wręcz przeciwnie. Książka nie zrobi dziecku krzywdy, a nawet w pewnym stopniu przyczyni się do rozwoju. W grach komputerowych strzelanie wrogowi w łeb nie zabija, w książce zawsze jest zachowana pewna forma realizmu. Ogłupione grami komputerowymi „dziecko” w jakiś sposób zdobyło broń palną i okazało niesamowite zaskoczenie, że człowiek zmarł po jedynym strzale…
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0