» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Duchowe Drogi / AniołyŻycie zmienia się, ale się nie kończyMarian Plona 02.11.2011, czytano 150 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Wśród wielu pytań, jakie człowiek zadaje sobie w ciągu życia, jako najważniejsze jawi się zawsze pytanie o cel istnienia. Nie można przed nim uciec, gdyż jest ono jak nieodłączne tło. W pierwsze dni listopada, udając się na cmentarze, niesiemy to pytanie, chociaż nie do końca je artykułujemy. Bo po cóż właściwie starać się dobrze przeżywać życie? Po co starać się o jego właściwy smak i jakość? Po co wymagać od siebie, łamiąc się i czasem zapierając samego siebie? Stanięcie nad grobami najbliższych czy też osób, które potrafiły przeżyć własne życie jak najlepiej, może być dobrą okazją do próby dania odpowiedzi. Już nawet w czasie kazań pogrzebowych pojawia się fraza, że zmarli żyją tak długo, jak długo trwa pamięć o nich. Praktycznie zdajemy się uznawać, że śmierć jest definitywnym końcem ludzkiego istnienia. Tymczasem nauka Kościoła jest jasna: życie nasze, choć zmienia się, to jednak się nie kończy. Gdy rozpada się nasze doczesne mieszkanie, otrzymujemy... No właśnie - co?
Trzeba więc odrzucić to, co się temu celowi sprzeciwia. Miłosierdzie Boga, chociaż szanuje ludzką wolność i ludzkie wybory, na których straży stoi Jego sprawiedliwość, pochyla się nad ludzką niedoskonałością i dzięki łasce czyśćca pozwala przygotować się do pełni szczęścia. Ta prawda staje się źródłem ludzkich nadziei, a zarazem motywem podejmowania działań, by naszym bliskim zmarłym pomóc w owym wydoskonalaniu się w miłości.
W wielu zakątkach naszego kraju zachowały się jeszcze zwyczaje zamawiania przez krewnych, przyjaciół oraz znajomych Mszy św. w trzydziesty dzień od śmierci lub pogrzebu. Nie można też zapominać, że sensem Mszy św. jest Ofiara Chrystusa, w którą włączamy się poprzez Komunię św. i naszą ofiarę. Inną formą naszej pamięci o zmarłych są tzw. Msze św. gregoriańskie, sprawowane przez trzydzieści dni po kolei. Ich inicjatorem był Papież św. Grzegorz Wielki, który związał z nimi szczególne dary Bożej łaskawości. Tradycja ta została potwierdzona przez Kościół w XIX w. jako pobożna praktyka wiernych. Ważną formą naszej pamięci o zmarłych jest ofiarowanie w ich intencji możliwych do uzyskania przez nas odpustów. W naszej teraźniejszości spotykamy się ponadto ze zwyczajem modlitwy wypominkowej. Tradycja ta, wbrew obiegowym opiniom, sięga czasów wczesnego chrześcijaństwa, gdy w czasie Mszy św. odczytywano z imienia osoby żyjące i zmarłe, za które modlono się w szczególny sposób. Wyrażano w ten sposób łączność z tymi, którzy odeszli, i pełną miłości troskę o ich dobro w wieczności. Te wszystkie formy duchowej pomocy więcej znaczą dla naszych bliskich niż tony zniczy i wiązanek.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0