0
Co obcokrajowcy sądzą o polskiej wódce?
Tomasz Galicki
19.09.2011, czytano 242 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
W czasach, gdy polskie marki są poważane za granicą, polscy projektanci pracują dla Hollywoodu i Bollywoodu, a kraj nasz cieszy się coraz większym uznaniem ze strony turystów oraz kontrahentów, warto zadać żartobliwe pytanie, jak w innych krajach oceniono alkohol znad Wisły, czyli wódkę właśnie.
Zawsze na międzynarodowych imprezach, gdy na stole biesiadnym pojawia się butelka „krajowej”, nie brak słów zdziwienia nad mocą rażenia tego trunku. Tak powstają historie
o „mocnych głowach” Słowian, a także o tym, jak to biedny Włoch czy Hiszpan chciał dorównać polskim kolegom w piciu wódki, po czym parę kieliszków zupełnie pozbawiło go mocy… Opowieści – opowieściami, jednak na różnych stronach internetowych można znaleźć ciekawe historie w których polska wódka występuje w roli głównej.
I tak, na świecie, kojarzy się: „polskiego papieża”, „polską Solidarność”, „polski bigos”,
a jeden z Japończyków, pytany ponoć, z czego znany jest nasz kraj, odpowiedział bez wahania: „Polska? Super wodka!”. Tak to rolniczy kraj przestaje być „jakąś tam Syberię, gdzie biegają białe niedźwiedzie”, a z „państwa złodziei” staje się cywilizowanym krajem.
W którym jednak wciąż pije się dużo mocnego alkoholu. W jednej z francuskich gazet, na równi ze sławą wódki, stawia się sukcesy Adama Małysza. Niestety, krytykuje się też naleciałości socjalistyczne w mentalności Polaków, a przede wszystkich zły stan dróg i korki w dużych miastach. Brak miejsc parkingowych rekompensują ponoć niezłe restauracje, gdzie pracują absolwenci wszelkich możliwych kierunków - mówiący w kilku językach obcych. Dla kontrastu podaje się przykład polskich polityków, którzy na międzynarodowych spotkaniach porozumiewających się tylko z pomocą tłumacza. Z kolei opisywani przez internautów Niemcy doceniają niskie ceny kurortów w Polsce, jednocześnie negują uczciwość wszystkich słowiańskich inwestorów, a sprawy sporne radzą rozwiązywać przy „smacznej, silnej, polskiej wódce.” Brytyjczycy, jednakże, stronią od „wody ognistej” i nad uroki wódczane przekładają smak piwa. Najlepiej takiego z regionalnych browarów, no ale o te - już coraz trudniej… Jak się okazuje, jedynymi, którzy chcą się z nami mierzyć w walorach smakowych własnej wódki, są mieszkańcy Skandynawii, którzy wysoką ilość promili doceniają podczas długiej i mroźnej zimy. Dolewają wódkę do herbaty lub zażywają na łyżeczce jako środek „na rozgrzewkę”, dziwią się, jak można pić „czystą” kieliszkami, czyniąc ją główną atrakcją na suto zakrapianych imprezach.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
0
Liczba komentarzy: 0