» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Turystyka i Wypoczynek / EgzotyczniePlemię Himba, ludzie z odległej epokiDarek Hencner 19.09.2011, czytano 169 razy, pobrano kod HTML 4 razy, komentarzy 0.
Relacja z wycieczki do zakątków Namibii z minionych epok i spotkanie z autentycznymi plemionami Himba. Z przewodnikiem znającym lokalne zwyczaje udaliśmy się do wioski ludu Himba. Po odwiedzeniu wodospadów Epupa, przy granicy z Angolą pojechaliśmy na południe, widokową trasą C43 do Okangwati. Odkryliśmy że lepiej jest jechać szybciej tą gruntową trasą, wtedy nierówności drogi stawały się mniej uciążliwe. Należało jednak zachować ostrożność, często najeżdżaliśmy na uskok w korytach wyschłych rzek, gdzie łatwo było stracić panowanie nad kierownicą. W Okangwati zrobiliśmy zakupy w niewielkim sklepie spożywczym. Przy drodze kobiety sprzedają chleb i bułki. Tutejsze dzieci nie są dobrze wychowane, przyzwyczajone do turystów, proszą o słodycze. Jednak nie mogliśmy łamać przepisów i nasze dary pozostawiliśmy w chacie królowej. To koczownicze plemię, liczące dzisiaj nie więcej niż 30 tysięcy osób, stanowi jedną z głównych atrakcji Namibii, bo nie wiele jest w Afryce tak fascynujących grup etnicznych. Stało się już zwyczajem, że turyści przywożą drobne prezenty, dlatego żeby być dobrze przyjętym zakupiliśmy kaszę kukurydzianą, cukier i papierosy. Duże wrażenie zrobiły na nas kobiety, leżące w cieniu akacji za domostwami. Chętnie pozowały z nami do zdjęć i potem chciały zobaczyć się na ekranie aparatu fotograficznego. Ich całe ciała, łącznie z włosami pokryte są grubą warstwą rudej ochry zmieszanej z tłuszczem. Nigdy nie zmywają swojej dekoracji, nigdy się nie kąpią. Jedna z kobiet pokazała nam, jak się Himby myją. Wody nie używają, tylko okadzają się nad dymem z ogniska, do którego dorzucają pachnące zioła. Również zamiast prania wolą „odświeżać” ubrania przy pomocy dymu. Ciekawe, że mimo takich metod wcale tak bardzo nie śmierdzą. Włosy splątane w grube warkocze pokryte ochrą. Ciała piękne, prawie posągowe, ledwie przysłonięte w pasie kilkoma kawałkami zwierzęcej skóry. Liczne ozdoby w postaci rzemieni, bransolet, naszyjników, spinek, koralików i misternie nabijanych żelaznych ćwieków. Wszystko to wykonane własnoręcznie ze skór, muszli, kości zwierzęcych, nasion i owoców. Twarze dumne o silnych rysach, wydaje się niewiarygodne, to jest realne życie, czujemy się jakby czas cofnął się 2000 lat. Kobiety, za pośrednictwem przewodnika pytają się skąd przyjechaliśmy, ile mamy dzieci? Przed odjazdem zatrzymaliśmy się przy straganie z pamiątkami zrobionymi przez kobiety Himba. Najbardziej znane są chyba ręcznie wykonane lalki.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0