» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Sztuka Kulinarna / AlkoholeDlaczego lubimy wódkęMagdalena Banach 13.04.2011, czytano 682 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 1.
Czy można lubić wódkę i czy to nie wstyd paradować na przyjęciu z kieliszkiem gorzałki, podczas gdy inni raczą się winem lub whisky? Wódka to część naszej historii i kultury, jeśli tylko nie przekroczymy pewnych granic można śmiało delektować się jej wyjątkowym smakiem. Wódka to trunek głęboko zakorzeniony w polskiej kulturze. Każde święta, imieniny, spotkania towarzyskie czy polskie wesela nie mogą wręcz odbyć się bez wódki. Nie jest bez znaczenia fakt, że czysta, dobrze schłodzona wódeczka doskonale komponuje się z naszą tradycyjną kuchnią. Pieczone mięsa, ziemniaki, zasmażana kapusta, galareta czy swojskie wędliny najlepiej smakują gdy dla lepszego trawienia wypijemy kieliszek tego wybornego alkoholu. Wódka pozostawia miłe, rozgrzewające uczucie... Włosi mają wino, Irlandczycy whiskey, a my wódkę i dopóki nie przekraczamy rozsądnych ilości wypitej gorzałki, nie ma się co wstydzić. Wszak upić się można każdym alkoholem, zarówno po nadmiarze piwa, wina jak i wódki człowiek robi i mówi rzeczy, które nie przysparzają mu powodów do dumy. Wystarczy więc zachować umiar, by kilka kieliszków dobrej wódki pozostawiły po sobie miłe, rozgrzewające uczucie, a nie ból głowy i moralnego kaca... Popularność wódki na wschodzie...
Polska wódka podbija świat... Dziś polską wódkę doceniają koneserzy na całym świecie, ale nie zawsze podzielali oni naszą fascynację tymże trunkiem. Dawniej wódka była postrzegana jako alkohol niedobry w smaku, zbyt mocny i powodujący wiele skutków ubocznych. Dopiero przypadek sprawił, że zachód polubił gorzałkę; jak głosi historia, w 1946 roku pewien barman z Los Angeles próbując wykorzystać nadmiar piwa imbirowego wymieszał go z wódką, do tego dodał sok z limonki i w ten oto sposób powstał drink, który pokochała Ameryka, a później cały świat. Od tamtej pory nie bano się już alkoholu wytwarzanego z ziemniaków czy zboża i na jego bazie zaczęły powstawać rozmaite koktajle. Wciąż jednak wypicie butelki tego mocnego alkoholu w towarzystwie polskich znajomych, to jedno z ulubionych wakacyjnych wspomnień wielu obcokrajowców. Można to porównać do smakowania przez nas włoskiej grappy, czy greckiej ouzo – też zdarza się nam po powrocie opowiadać, jak to w pewien wieczór doznaliśmy nieco mocniejszych wrażeń smakowych...
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 1
Witaj tu Paweł Hanus
I ja uważam, że lepiej wódkę. Nie żebym był jakimś "opojem", ale jakoś (myślę o spożyciu incydentalnym - nie mylić z hurtowym) po wódce, mocno schłodzonej zakąszonej na sposób staropolski nie mam kłopotów żołądkowych. a piwach czy winach bywają.
Pozdrawiam i zapraszam na swoją stronę, też kulinarną ale nie o alkoholach (na razie) http://pgotowanie.blogspot.com