» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Kultura i Sztuka / AktualnościSzyte ze skrawkówFabryka Kultury 06.03.2011, czytano 349 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Olga Tokarczuk „ Anna in w grobowcach świata". Ciężko to było przeczytać. Przede wszystkim, książka dziwi sposobem narracji. Już od pierwszego rozdziału język potyka się o liczne powtórzenia, co czytelnika przyzwyczajonego do bardziej zwartego toku będzie ostro razić. Narracja jest tu bowiem rozwleczona, a jej styl trochę przypomina... romanse i niekiedy nawet ociera się o kicz (kolczyki, ciasto na stolnicy, itd. Tylko skąd szminka do powiek?). W dodatku narratorem są aż cztery różne osoby, które opowiadają historię jakby z własnego punktu widzenia, a jednak... wszyscy mówią tak samo, tylko pod innym kątem przyglądają się światu. Wśród nich nie ma jednak tytułowej bohaterki, mówi - ja każda, która opowiadam - czyli nie mówi nikt, mówi autorka. Więc po co ten zabieg? To dziwna książka. Zaskakuje zwłaszcza na tle wcześniejszej twórczości Olgi Tokarczuk. Zerkając w stronę „Podróży ludzi księgi” czy "Prawieku” spodziewałam się przeniesienia mitycznej historii we współczesność. A jednak w tym kontekście „Anna In” wypada raczej blado. Po pierwsze dlatego, że sumeryjski mit jest ogólnie znany, od dawna już wtopiony w naszą kulturę, natomiast autorka raczej nie zinterpretowała przedstawionych w nim treści. Widać tylko pewne przepisanie go do współczesności- akcja przenosi się w światła wielkiego miasta, bohaterka nosi modne ubrania, w których przypomina bardziej celebrities niż boginię. Więc czemu Anna nie nosi laptopa, nie odbiera komórki? Za to wiszące ogrody, windy i grobowce wyjęte są jakby żywcem ze znanych ogólnie motywów popularnych w literaturze sf. Tak samo, świta demonów plądrujących miasto przypomina pewny film o żywych trupach. Właśnie takie odgrzebane pomysły nasuwają mi się podczas całej lektury tej książki.Wygląda to na celowy zabieg archeologiczny, czyli ustawianie odkopanych tabliczek klinowych i wystawienie ich w gablotce muzeum. A jednak opowieść o Annie In wypada tu szaro, jakby była źle zakonserwowana. Brakuje mi w niej czegoś ostrego, jakiegoś mocniejszego akcentu, może więcej psychologii postaci, innych wątków?
Znak, 2006
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0