» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Kultura i Sztuka / Poezjapoezje wybranea.s 08.12.2010, czytano 275 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Jest to zbiór kilku wierszy, które są luźną interpretacją rzeczywistości. Nieraz jest tak, że smutek i zniechęcenie odbierają radość życia. Całość utworów tworzy połączenie świata przyrody i ludzkiej wyobraźni.
skacze tu i ówdzie po źdźbłach trawy soczystej, zielonej to po kwiatku polnym osamotnionym spragnionym nie raz obaczy owady przez czas zastygłe pną się przez wiatr silny jak sieć lian na koronach wiatr ustaje a nieokreślony żywot wraz z nim ustaje
konik tak skacząc wypręża swe zielone ciało zamyka swe milimetrowe oczy - i co się stało? biedne stworzenie do kałuży sporej wpada ach ta konika pusta zamknięta w przestrzeni wada "Drogi koniku! - czyż tak wypada?"
konik się ocknął skoczył żywo na sąsiednie drzewo nie zamknął już swych ocząt małych odtąd zaczął myśleć trzeźwo by nie stracić swych przyjaciół stałych
bezchmurne niebo czarnym granatem się stało owady wtargnąwszy pod listek niemały zasnęły i śniły o lepszej pogodzie dzień cały
dzień nastał, nieprzyjemny jesienią późną konik na najwyższą gałąź skoczył spojrzał radośnie , bez powodu wielkiego i tak swą burzliwą opowieść zakończył..
"Rzeka płynąca" obrzeżając skały ukazuje swój pejzaż na obrazie całym żywo płynie na swym płóciennym trzonie zaprasza swym widokiem - nikt w niej nie utonie nad nią niebo złotem udekorowane głucho oświetla martwe wzgórza zalane gdzieś widać postacie ciekawskie w oddali nieruchomo stojące jak stado pali
fala błękitu niesie kolory pasteli hałas pod postacią ciszy - szum topieli widza czarując, tożsamości nie zdradzając w grupie ścian martwych umyka jak zając
pod niebytem błękitu napis nic nie znaczący widnieje "A" i "S" - co się ze mną dzieje?
rzeka z mych wspomnień? - mam taką nadzieję!
"Dziewczynka" marzy nocą: o leśnych polanach nie mających granic o płatkach śniegu delikatnych jak puch - zimą o cichym powiewie letniego wiatru o koniku polnym skaczącym między źdźbłem trawy
marzenia jej są wspaniałe...
dziewczę z warkoczem ciemną nocą biegnie zakrywa swą twarz rumianą z radosnych pobudek
widzi polany i śnieg wymarzony gdzieniegdzie wiatr słyszy ze stron dalekich wiejący konik jakby nigdy nie istniał, nie tańczył w trawie...
już pora - ranek nastaje dziecię marzyć już przestaje złocisto - białe niebo ją wita dając znak jedyny że znów zaczyna świtać.
"zasypiam" przytulając się do poduszki różanej sen jest spokojniejszy - nie taki jak dawniej kłęby dymu z kominka ukazują śmieszne obrazy postacie mkną przez umysł śniący aby mógł nastać ranek gorący
cicho wstaję w środku nocy, nie budząc nikogo jedynie lustrzane odbicie mnie zdradza
nie boję się, bo niby czego?
księżyc świeci wysoko na granatowym niebie myślę jak wiele jest ludzi w potrzebie co nie zaznają snu spokojnego tylko głowiąc się o następny dzień nie widzą uroku poranka żadnego
refleksja nad samym sobą! - to jest idea! nikt inny nie będzie w stanie ugasić mych myśli ciągła walka sprawi, że będąc jak chodzący ideał zamknie raz na zawsze krajobraz tego co mi się przyśni...!
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0