» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
Pięć błędów przy zdobywaniu linkówLeszek Maruszczyk 13.11.2010, czytano 942 razy, pobrano kod HTML 2 razy, komentarzy 0.
Pozycjonerzy – zawodowi, jak i amatorzy od lat popełniają te same błędy. Zbyt szybki przyrost linków, linki tylko i wyłącznie na stronach jednego rodzaju, codziennie dokładnie taka sama ilość nowych linków. Takie działanie od razu sugeruje pracownikom Google (bo właśnie wyniki w tej wyszukiwarce są najczęściej manipulowane przez pozycjonowanie), że strona wcale nie otrzymuje linków naturalnych, tylko linkowanie jest sztuczne. To pierwszy powód do zafiltrowania strony, bo Google premiuje linki będące niejako poleceniem danej strony przez inne strony – jako zwyczajny wynik posiadania przez stronę linkowaną ciekawych i przydatnych treści. Pozycjonowanie odmiennie – wcale nie na tym polega, jednak ma to symulować. Zdobywanie linków ma symulować jedynie naturalny przyrost ich liczby. Jak to robić i jakie można tutaj popełnić błędy? - po pierwsze istotne jest dodawanie na początku istnienia strony jedynie kilku linków dziennie, a w niektórych przypadkach nawet 1 – 2 linki dziennie. Zastanówmy się, prawie żadna strona nie jest od razu promowana przez dziesiątki, setki, czy tysiące internautów. Zazwyczaj o stronie dowiaduje się kilku użytkowników, którzy przesyłają sobie do niej linki, a dopiero potem, liczba ta rośnie wykładniczo. Cierpliwość w pozycjonowaniu to cecha niemożliwa do przecenienia, niestety wielu pozycjonerów jej nie ma i zaraz od powstania strony (czasem nawet przed tym, zaraz po wykupieniu domeny) wali po 20 – 30 linków. - drugi element to linki jednego rodzaju: często popełnianym błędem jest zdobywanie linków wyłącznie z katalogów, wyłącznie z precli, wyłącznie z ministron, czy wyłącznie z SWL. Raczej mało która strona – o ile w ogóle jakaś, jest masowo promowana jako wartościowa przez właścicieli katalogów stron, czy właścicieli precli. Drugi element linkowania jednego rodzaju jest taki, że linki w katalogach to przeważnie tytuł wpisu, więc same linki – nagłówki też nie wyglądają naturalnie. Linki z precli to sytuacja odwrotna – linkowanie tylko i wyłącznie z treści. Czasami – w przypadku naturalnego linkowania zdarza się, że jakiś blog dostaje linki prawie wyłącznie z innych blogów – czy to na zasadzie wymiany linkami, czy poprzez zwykłe polecanie przez właściciela jednego bloga treści w innym blogu. Ale to wyjątek potwierdzający regułę. - element trzeci: linki ze stron postawionych na tym samym skrypcie. Jakiś czas temu „modne” było linkowanie tylko z katalogów QlWeb. Potem nadeszła „era Wordpressa” za sprawą masowo stawianych precli. Na pewno takie linki dla Google nie wyglądają naturalnie, bo niby z jakiego powodu właściciele stron akurat na jednym i tym samym CMS – ie polecają daną stronę, a właściciele stron na innych CMS – ach nie? A przecież to żaden problem postawić sobie w ramach dywersyfikacji kilka ministron w html, czy nawet na piko cms, bloga – precla na darmowym skrypcie i hostingu (tumblr, blogspot), wrzucić linka gdzieś na forum. - element czwarty: linki wyłącznie bez atrybutu „nofollow” – jakoś trudno sobie wyobrazić, że wszystkie naturalnie zdobywane linki są „follow”, przecież sporo z nich może być w komentarzach itp. Linki „nofollow” często są ignorowane ze względu na ten atrybut, który blokuje przepływ tzw. „link juice”. Część linków z atrybutem „nofollow” bardziej uwiarygodnia w „oczach wyszukiwarki” przyrost linków, a jednocześnie linki takie, umieszczone np. w ciekawym komentarzu na poczytnym blogu, czy popularnym forum na pewno przyniosą sporo odwiedzin. - element piąty: nieróżnicowanie anchor tekstów. Kiedyś miała miejsce taka zabawna (zależy, z której strony patrzeć, ale jednak) sytuacja, w której jakiś pozycjoner – dowcipniś zaczął pozycjonować bardzo silnie stronę pewnego katolickiego radia na frazę „antychryst”. Działo się to właśnie za sprawą masowego dodawania linków do stron z takim właśnie anchor tekstem. Po tamtej wpadce algorytmy wyszukiwarek zmodyfikowano tak, że jeśli jakaś strona jest non-stop linkowana jednym i tym samym anchor tekstem, mamy filtr jak w banku. Z punktu widzenia symulacji naturalnego linkowania jest to wyjątkowo nienaturalne, bo przecież użytkownicy sieci dodają bardzo często linki z an chorem, który ma się nijak do zawartości strony. Najczęściej są to linki z anchor tekstem „tutaj”, „link”, albo w ogóle bez anchor tekstu, w postaci http://www.jakasstrona.pl. Sprytny pozycjoner wie o tym doskonale, więc raz, że doda część linków właśnie z takimi an chorami, które nie mają wpływu na pozycję strony w wynikach wyszukiwarki na dane hasło, jednak doskonale maskują właśnie sztuczne linkowanie do strony. Podsumowując: pozycjonowanie poprzez zdobywanie linków można w znacznej mierze uprościć poprzez automatyczne katalogowanie, czy zautomatyzowane dodawanie artykułów do presell pages. Niestety działając tylko i wyłącznie w taki sposób, sami prosimy się o ręczne obniżenie pozycji strony w wynikach wyszukiwania, bo przecież Google wyraźnie zabrania działań mających na celu manipulację nimi. By zatem uniknąć podejrzeń o działania niezgodne z regulaminem wyszukiwarki, trzeba naprawdę mocno się napracować – na wielu płaszczyznach i na wiele sposobów.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0