» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Kultura i Sztuka / TeatrO „tragedii języka” w Łysej śpiewaczceAnna Chreptowicz 19.10.2010, czytano 645 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Sztuka lub, jak woli autor – antysztuka, powstała w 1949r. i jest pierwszym utworem teatralnym Eugene Ionesco. Rok później, 11 maja, w paryskim Theatre des Noctambules odbyła się jej premiera. Łysa śpiewaczka wywróciła do góry nogami dotychczasowe myślenie o teatrze. Bo jak ustosunkować się do sztuki, która nie ma zakończenia? Jak odebrać role bohaterów, którzy – owszem są, owszem mówią, ale nic z tego nie wynika? Przed takim dylematem stanęła pierwsza publiczność śpiewaczki. Przedstawienie okazało się klapą. Ludzie nie byli jeszcze gotowi na wejście do chaotycznego świata absurdu, do którego zapraszał Ionesco. Z czasem sztuka nabrała popularności, dzisiaj jest uznawana za jedno z największych dzieł autora, „cudowne objawienie, w którym Ionesco objawił się sam sobie”[1]. I tak od samego początku Ionesco serwuje nam kłębowisko banałów w monologu Pani Smith. Mowa tu o wspaniałej kolacji, którą właśnie zjadła w rodzinnym gronie, o potrawach znajdujących się na stole, o liczbie i wielkości dokładek, a zaraz potem o najlepszej oliwie ze sklepiku za rogiem. Tematy przeplatają się bez związku, wypowiadane zdania pozbawione są sensu. Gdy głos zabiera Pan Smith i małżeństwo rozpoczyna dialog, sytuacja wcale nie ulega zmianie. Bohaterowie torpedują nas mieszanką paradoksu, banału i absurdu. Smith, pełen oburzenia, pyta żonę o powód przemilczania wieku noworodków w lokalnej gazecie, a następnie oboje wspominają Bobby’iego Watsona – najładniejszego nieboszczyka w Wielkiej Brytanii, który „już od czterech lat nie żył, a był jeszcze ciągle ciepły”[2]. W świecie Smithów po wtorku następuje czwartek, a po czwartku na powrót wtorek, tu kolejność i liczba dni tygodnia nie mają najmniejszego znaczenia. Nic nie ma tu znaczenia, nic do niczego nie prowadzi, bohaterowie grają przed sobą role: żony, męża, przyjaciół, rodziny. Grają normalne życie, ale w sposób bezmyślny, automatyczny. Pokazuje to, iż głównym celem autora jest parodia. Relacje między bohaterami są parodią stosunków rodzinnych, całość sztuki – to parodia komedii mieszczańskiej. Eugene Ionesco ukazał w Łysej śpiewaczce „tragedię języka”. Języka, który stał się więzieniem człowieka, języka który się zużył. Postaci sztuki nie potrafią wyrazić się w sposób inny, niż za jego pośrednictwem. A czym innym jest język, niż systemem usankcjonowanym przez społeczeństwo na przestrzeni wieków, niż wyrazem odziedziczonych przez jednostkę stosunków społecznych. System ten nie ukazuje jedyności i niepowtarzalności pojedynczego człowieka, jest on martwym tworem masowości.
[1] M. Piwińska, w: Eugene Ionesco. Teatr, T.1, 1967, s.8. [2] E. Ionesco, Łysa śpiewaczka w: op. cit., s. 43.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0