» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Kultura i Sztuka / InneRynek sztuki w początkach demokracjiMarlon Brando 02.09.2010, czytano 388 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Na rynku sztuki, pracującym w rytmie podobnym do szkoły, rusza nowy sezon. Zapowiada się świetnie, bo klientów przybywa, a ceny znów poszły w górę. W czasach niepewnej giełdy i nieobliczalnego rynku nieruchomości właśnie kupno obrazów wydaje się idealną inwestycją. Przez wiele dziesięcioleci rynek sztuki w Polsce praktycznie monopolizowały salony Desy, ze skromnym udziałem nielicznych prywatnych galerii sztuki współczesnej i grupki pokątnych handlarzy dawnym malarstwem. Ruch w interesie był niewielki, ceny zabawnie niskie. Obrazy, skądinąd znanych już twórców, takich jak Tadeusz Kantor, Tadeusz Brzozowski czy Stefan Gierowski, można było kupić za równowartość 100–200 dol. A wybitne malarstwo dawne niewiele drożej. Na początku lat 90. ubiegłego wieku pojawiły się pierwsze domy aukcyjne i dziś to praktycznie one nakręcają interes. Od 1989 r. po dziś dzień zorganizowano w Polsce niemal 1100 aukcji (nie licząc dalszych kilkudziesięciu licytacji charytatywnych), na których wystawiono ponad 68 tys. obiektów.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0