» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Ludzie i Społeczeństwo / CiekawostkiBo bał się żony...Mariusz Wodel 28.07.2010, czytano 379 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Całkiem niedawno, na jednym z internetowych portali, napotkałem na bardzo ciekawy artykuł. Dotyczył on tematu, który jest niezwykle popularny lecz cały czas traktowany jak tabu. Mowa o zjawiskach niewyjaśnionych, odbiegających od ogólnie przyjętych norm i wyobrażeń. Zagadnienie bardzo popularne, ale jakże niebezpieczne. Każdy kto stwierdził, że widział coś niezwykłego, co wymyka się najbardziej bujnej nawet wyobraźni, może zostać sklasyfikowany przez otoczenie jako (w najlepszym razie) dziwak. Innej terminologii używanej w stosunku do takich ludzi przytaczał nie będę – wymagałoby to wykropkowania co drugiego wyrazu. Z zupełnie inna sytuacją mamy miejsce, kiedy do niecodziennych obserwacji czy wniosków przyznają się „poważne” instytucje, jak choćby NASA, czy wojsko amerykańskie. W takim wypadku wszelkie rewelacje brzmią „poważniej”. Wróćmy jednak do tematu niniejszego artykułu, którym jest... „człowiek śniegu” zwany też „Yeti”. Jak podały wspomniane portale, tą legendarną istotę widziano po raz kolejny w Europie Zachodniej. Włochy i Francja a konkretnie to państwa wymieniane przez świadków jako miejsce ich spotkań z tajemniczą istotą. Nie wiemy czy Yeti wybrał się w Alpy z zamiarem podjęcia nauki jazdy na nartach. Z doświadczenia wiem jednak, że niczego wykluczyć nie można. Stronę z tymi, jakże niespotykanymi rewelacjami, postanowiłem dodać do ulubionych. Drążąc temat, po chwilowej medialnej burzy, kwestia nadprzyrodzonych zjawisk z Yeti w tle sama się rozwiązała. Okazało się bowiem, że rzekomy świadek, który poinformował policję i służby ratunkowe o swoim „odkryciu” okazał się kłamcą i bajkopisarzem. Człowiek ten, przebywając w jednym z alpejskich kurortów, zgubił pokaźną sumę pieniędzy. W obawie przed żoną postanowił zmyślić całą historię... Yeti kradnące portfel... żałosne. Teraz będzie musiał pokryć koszta akcji ratunkowej i poddać się badaniom psychiatrycznym. O wynikach dowiemy się niebawem.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0