» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Sztuka Skutecznego Działania / SukcesLudzie czołgi i pancerne głowyMichał Futera 19.07.2010, czytano 605 razy, pobrano kod HTML 2 razy, komentarzy 1.
Słabi widzą przeszkody, dobrzy widzą cel, a najlepsi widzą przeszkody, a dążą do celu. To od Ciebie drogi czytelniku zależy, którą z tych osób będziesz. Pisałem kiedyś na temat optymizmu, realizmu i pesymizmu. Dziś opiszę, jak te wszystkie osoby realizują (lub próbują realizować) swoje plany. Pesymista czyli osoba za słaba charakterem, żeby zdobyć swój cel. Za każdym razem ma setki wymówek, dlaczego nie wyjdzie, dlaczego nie powinien itp itd. Gdyby ten sam czas przeznaczyli na zaplanowanie działań, wszystko by się inaczej potoczyło. Ci wybierają się w daleką i trudną podróż do celu na piechotę. Raczej na pewno nie dojdą, ponieważ w połowie drogi stoi duży mur, który sobie sami wymyślą czyli wymówkę czemu się nie da. Będą walić głową w ten mur, ale bez skutku. Z optymistą jest już nieco lepiej. Ten w podróż do celu wybiera się małym samochodzikiem, typu Maluszek. Jemu przynajmniej już nie są straszne warunki atmosferyczne, ani trasa do pokonania. Zakładając oczywiście, że samochodzik się nie popsuje. Pakuje zatem swoje rzeczy i rusza w trasę. Niestety... jemu również jakiś złośliwy ktoś postawił mur. Samochodzik przyśpiesza i bach w bur. Efekt? 1-0 dla muru. Murem w tym przypadku nie są wymówki, a niewyciąganie wniosków i nie planowanie działania jak trzeba. W końcu nie ma co się przejmować porażkami nie ? Realista. Ten to już jest solidnym gościem. Ma solidny sprzęt, czyli solidny plan. Wie jak jechać i wszystko ma przemyślane. Pojazd, którym się porusza to... czołg. No i oczywiście standardowo mur na drodze (bo zawsze jakiś jest). Czy czołg sobie nie poradzi w murem? Szczerze wątpię żeby było co zbierać z muru jak się nasz czołgowy porządnie rozpędzi. Ale ale... realiści są osobami, które wolą zapobiegać niż leczyć. Po co mimo wszystko ryzykować uszkodzenie maszyny choćby w minimalnym stopniu? Co zatem nasz realista zrobi? Ładuje działo, obraca wieżyczkę i będąc jeszcze daleko od muru (ale mając go na celowniku) jak nie wypali z działa tak nasz biedny mur aż się rozpryśnie. Nawet jak by się coś ostało, to już to nie będzie taki sam problem, jak cały mur. Zatem Ty drogi czytelniku wybierz, czym chcesz się poruszać w życiu. Czy warto być tym solidny czołgiem i dążyć do celu po przez planowanie działań czy też nie.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 1
Jadąc czołgiem, pomijasz wiele drobiazgów, piękna przyrody, ciszy, a co za tym idzie, nie masz możliwości usłyszeć, co tak naprawdę mówi Twoja dusza. To jej głos jest w życiu najważniejszy. Nie sukces za wszelką niemal cenę, bo przecież czołgiem nie jedzie się na weekend, a na wojnę. Co za tym idzie, liczyć się trzeba z ofiarami.
Definicja optymisty jest tu bardzo nieprawdziwa, niemal krzywdząca wszystkich, którzy za takich się uważają. To nie człowiek z księżyca, kosmita, który żyje w chmurach, albo jeszcze wyżej i żyje, jakby nie był świadom tego, co może, choć nie musi go spotkać. Jestem optymistą - człowiekiem, który w każdej sytuacji szuka tego, co dobre, korzystne, pomocne w rozwoju. Tym, który zanim wyjedzie planuje, przewiduje - ale nie wsiada do czołgu. Wybiera środek transportu najlepszy na tę konkretną wyprawę. Nie jest tak bezmyślny, by zawsze jeździć tym samym. Przecież wie, że każda droga, wymaga innych środków, innego transportu i ekwipunku. Ale w przeciwieństwie do skrajnego pesymisty i realisty, nie załamuje się na starcie, ani nie idzie do celu miażdżąc swoim czołgiem każdą przeszkodę. Optymista potrafi wykorzystać przeszkodę na swoją korzyść, dla swojego sukcesu. Zamiast od razu burzyć mury, wspina się na niego, by lepiej widzieć, co czeka go w dalszej drodze. Pozdrawiam.