3
Rozwój osobisty - dyskomfort i panika
Mariusz Kapusta
28.07.2007, czytano 3,326 razy, pobrano kod HTML 8 razy, komentarzy 1.
Na mojej stronie piszę nt. rozwoju osobistego i efektywności osobistej. Jakiś czas temu spotkałem się z pewnym modelem, który uważam za bardzo użyteczny i chcę się nim dzisiaj podzielić...
Na mojej stronie piszę nt. rozwoju osobistego i efektywności osobistej. Jakiś czas temu spotkałem się z pewnym modelem, który uważam za bardzo użyteczny i chcę się nim dzisiaj podzielić

Jak każdy model wymaga dostosowania do indywidualnej sytuacji, ale warto. Co on opisuje? Otóż każdy człowiek posiada pewną strefę wpływu, w której czuje się dobrze i bezpiecznie. To jest właśnie strefa komfortu. Obejmuje ona wszystkie umiejętności i nawyki, które człowiek posiada i które potrafi bez żadnego wysiłku zastosować. Dla każdego z nas zakres tej strefy jest różny, bo wynika z różnych doświadczeń, które mieliśmy do tej pory. Dodatkowo strefa ta odnosi się do poszczególnych umiejętności, które posiadamy. Np. czuję się świetnie prowadząc szkolenie przed grupą stu osób, ale zaśpiewanie przed tą samą grupą stanowi poważniejszy problem (niekoniecznie dla mnie, prędzej dla grupy ; ) ale jednak).
Cała zabawa polega na tym, żeby swoją strefę komfortu stale poszerzać. Trik polega na tym, że żeby ją poszerzyć trzeba ją opuścić i wejść w strefę dyskomfortu, bo tylko tam zdobywamy nowe doświadczenia i dzięki nim możemy się rozwijać. Jeżeli zatem chcesz się rozwijać musisz zacząć robić rzeczy, których do tej pory nie doświadczyłeś. Jest jednak pewien haczyk. Jeżeli za bardzo oddalisz się od strefy komfortu możesz wpaść w obszar, w którym nie będziesz w stanie kontrolować zdobywania doświadczenia – strefę paniki. Wtedy jest spora szansa, że doświadczenie będzie negatywne i w ekstremalnym przypadku mentalnie się pokaleczysz.
Jak to się przekłada na praktyczne zastosowanie. Mój przykład. Zanim zacząłem pisać artykuły dostępne w sieci pisałem przez pół roku dziennik. Po to, żeby sprawdzić jak mi to wychodzi, czy jestem w stanie napisać coś, co spełni moje standardy. W momencie, w którym przekonałem się, że jednak nie mam czego się wstydzić wystartowałem z blogiem. Gdybym pół roku temu zaczął i od razu natknął się na sytuację, którą opisywałem jakiś czas temu, z krytyką na wykopie to mogłoby to się skończyć porzuceniem przeze mnie tego zajęcia. Poszerzyłem swoją strefę komfortu na tyle, że niemiłe doświadczenia nie miały zbyt dużego wpływu.
Gdzie można wykorzystać ten model? Wszędzie i do wszystkiego. Chcesz śpiewać i się boisz? Śpiewaj sobie do lustra, później dla rodziny, znajomych, znajomych i 1 osoby nieznajomej itd. itp. Jesteś nieśmiały/ła? Zapytaj następnym razem w kiosku o gazetę, nieznajomego na ulicy o godzinę, poproś w restauracji niech kelner opowie Ci jakie mają dobre desery. Małe kroczki odrobinę poza strefę komfortu i zaczniesz się rozwijać! Jeżeli jesteś osobą ostrożną rób tak duże kroki żeby w razie niepowodzenia nie zrazić się na dłużej i upewnij się, że nie wkraczasz w obszar paniki.
Jeżeli lubisz wyzwania określ swoją strefę paniki i rzuć się na głęboką wodę! Jest to ryzykowne zagranie, ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze zdecydowanie przyspieszasz swój wzrost, jeżeli pójdzie źle możesz go zahamować na dłuższy czas. Jeżeli zamierzasz zrobić coś takiego upewnij się, że masz osobę, z którą możesz porozmawiać, i która patrząc na wszystko z boku pomoże Ci się szybciej pozbierać. Ja tak zrobiłem z nurkowaniem. Nie pływam najlepiej i nie przepadam za wodą. Zdecydowałem się na wakacjach na nurkowanie z instruktorem. Było to idealnie na mojej granicy paniki, ale okazało się, że nurkowanie jest świetne, jak znajdę chwilę czasu idę na kurs :).
Człowiek naturalnie unika niebezpieczeństwa i niewygody, tak samo fizycznej jak i mentalnej. Dlatego większość ludzi nie próbuje się rozwijać, dlatego, że rozwój to decyzja o opuszczeniu bezpiecznego schronienia i świadome wystawienie się na doświadczenia dobre i złe. Miej tego świadomość i pamiętaj o opisanym tutaj modelu, jeżeli coś idzie nie tak wracaj do strefy komfortu, zbierz siły i próbuj jeszcze raz. Każde doświadczenie powoduje, że twoja strefa wpływu rośnie.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
3
Artykuł został przedrukowany na następujących stronach:
http://pozytywnemysli.pl
http://www.samodoskonalenie.info.pl/
http://rozwoj-osobisty.donit.eu
http://gkfuzja.blogspot.com
http://www.sukceslink.pl
http://www.mongolskieteorie.wordpress.com
http://www.zacznij-rozwoj-osobisty.blogspot.com/
Liczba komentarzy: 1
Wg moich doświadczeń powyższy schemat pozbywania się oporów wewnętrznych sprawdza sie bardzo dobrze.Nie lubiłem i nie lubię ryzyka co nie uważam za zaletę ale właśnie metoda- powolutku do następnej strefy- bardzo odpowiada mojemu asekuranctwu a jednocześnie daje szansę na pójście do zaplanowanego "przodu". Jest to metoda dla większośći z nas bo nasze wychowanie polegało na >nie ruszaj,uważaj bo zepsujesz,potłuczesz; grzeczne dziecko bo nic nie robi <. I teraz 1/3 głosuje na lewicę bo demokracja jest bee, przecież Partia dawała nam chlebek wzamian za mordę w kubełek i noszenie szturmówek na 1 maja a następna 1/3 nie wierzy w swoje siły i olewa wybory.Musimy wyjść ze strefy pozornego komfortu-marazmu i małymi kroczkami,trzymając w ręku pilot od telewizora posuwać się do strefy dyskomfortu a jakby co to choć na chwilę na wersalkę i w świat seriali.A podczas reklam znów do przodu i może się okazać ,że świat pozaserialowy jest ciekawszy i pierdolniemy pilotem o podłogę ,aż sie rozlecą baterie,weźmiemy rower od syna i dalej w zielony ,ciekawy świat gdzie sami zmieniamy biegi w przerzutce a nie jak w rowerze m-ki URAL szybko tylko było z górki.