» Wyszukiwarka» Polecamy» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Finanse i Ekonomia / BankowośćKredyt na "słupa" i na spółkę - widmoRobert Grabowski 10.03.2010, czytano 1,280 razy, pobrano kod HTML 6 razy, komentarzy 1.
Udzielanie pożyczek to wciąż ryzyko, iż pieniądze nie zostaną odzyskane. Dotyczy to także banków, zwłaszcza w przypadku kredytów gotówkowych udzielanych bez zabezpieczenia. Proceder wyłudzania bankowych kredytów gotówkowych czyli pożyczek, nasila się w skali całego kraju; straty banków z tego tytułu sięgają w skali roku setek milionów złotych. Za wyłudzone kredyty płacą też uczciwi kredytobiorcy gdyż banki muszą jakoś wetować sobie straty. Wzrastają więc koszty kredytów gotówkowych. Naciągacze kredytowi są coraz bardziej pomysłowi i tworzą zorganizowane grupy przestępcze. Do niedawna wyłudzenie kredytu polegało przede wszystkim na sfałszowaniu zaświadczenia o zatrudnieniu i dochodach a czasem dodatkowo o zameldowaniu. Fałszerz - oszust albo wcale nie pracował w firmie widniejącej na zaświadczeniu albo mogło okazać się i tak, że jego dochody były o wiele niższe od tych podanych w zaświadczeniu. Banki często nie weryfikowały prawdziwości informacji zawartych w zaświadczeniu i udzielały kredytu. Bardzo często osoba która wyłudza kredyt nie tylko że nie posiada dochodów ale też żadnego majątku. Finał jest taki, że komornik umarza bezskuteczną egzekucję. Przybierające na sile zjawisko takich wyłudzeń chyba zobligowało banki do wprowadzenia wewnętrznych procedur weryfikacji. Podobno (przynajmniej niektóre) przed podjęciem decyzji o przyznaniu kredytu przeprowadzają wywiad, czy kredytobiorca naprawdę mieszka pod podanym adresem; dzwonią do sąsiadów Dzwonią do zakładu pracy wskazanego w zaświadczeniu o dochodach, czy rzeczywiście kredytobiorca jest tam zatrudniony. Problem jednak w tym, że wydaje się, iż "na telefon" takich informacji nie wolno udzielać. Nie wiadomo wszakże, czy dzwoni faktycznie pracownik banku czy tylko podaje się za takiego. Kłania się ustawa o ochronie danych osobowych oraz naruszanie dóbr osobistych. Ponadto, informacja telefoniczna może być mniej wiarygodna, łatwiej skłamać, nie wiadomo kto odbierze telefon w zakładzie pracy, może osoba będąca w zmowie z kredytobiorcą. Dlatego jeśli tak jest, to taki "wywiad" bankowy w takiej formie sam jest jakby na wariackich papierach. Mieszkańcy z sąsiedztwa też powiedzą, co chcą, nie każdy kocha banki i bankowych wywiadowców, detektywów (kojarzących się windykatorami). Zwłaszcza w dzielnicy o niskich standardach, do której może częściej niż gdzie indziej zachodzi komornik i windykatorzy. Tak, czy inaczej, generalnie w wyniku takiej weryfikacji można coś ustalić, ustrzec się przed udzieleniem kredytu osobie która nie powinna go otrzymać. Poza tym banki zastrzegają też sobie możliwość dokonania pisemnej weryfikacji autentyczności zaświadczenia o zatrudnieniu o dochodach. Czy i jak często taka w takiej formie przeprowadzają, nie wiemy. Próbowaliśmy się dowiedzieć telefonicznie u operatora w jednym z najbardziej znanych banków, ale odmówiono nam udzielenia takiej informacji, że nie wolno. Może nie wolno a może operator nie wiedział, a może osobę telefonująca z naszej strony potraktowano jako potencjalnego oszusta sondującego możliwości. Skuteczną metodą weryfikacji byłaby (jest) weryfikacja terenowa, dokonywana przez bankowych przedstawicieli regionalnych albo chociaż przez windykatorów zewnętrznych firm czy nawet detektywów z którymi można podpisać stosowne umowy. Zapewne stosowana jest przy udzielaniu większych kredytów, czy jest (czy byłaby) zbyt kosztowna w przypadku tych mniejszych kredytów, choćby w wykonaniu zmotoryzowanych bankowych przestawicieli handlowych obecnych chyba w każdym zakątku kraju? Jednak choćby przez telefon również można wiele wysondować, np. podać się za klienta, wyrazić telefonicznie zainteresowanie ofertą, spotkaniem i ocenić reakcję (zainteresowanie a może niechęć, przestrach) po drugiej stronie. Zastosowanie choćby takich procedur i metod (które naprędce przyszły nam do głowy) naszym zdaniem powinno średnio czujnym i rozgarniętym osobom często znacznie pomóc w podjęciu trafnej decyzji o udzieleniu kredytu a może o powiadomieniu organów ścigania. Tymczasem, jak ponoć powiedział przedstawiciel jednego z banków, w czerwcu 2009 r. z banku tego wyłudzono aż sto kredytów.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 1
Sto wyłudzonych kredytów rocznie to nie dużo wcale