» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Ludzie i Społeczeństwo / ReligieNegatywne stymulacjeBen 22.02.2010, czytano 432 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Białe czy czarne? W tej mgle nieświadomości ciężko rozpoznać kto jest biały, a kto czarny... na szczęście te mgły się już rozwiewają i światło nowego paradygmatu społecznego zaczyna świecić... teraz już czas by mówić... okaże się, że wszystko jest... kolorowe. Zło wywołuje/stymuluje dobro, a dobro... ..... dopóki nie będziemy patrzeć na to jak na dwa końce tego samego kija, to będzie jedno wywoływać drugie... dopiero gdy zobaczymy w tym cudowną, stymulującą się wzajemnie jedność, dopiero wtedy odkryjemy sens wszystkiego i uwolnimy się z kręgu iluzorycznej wali dobra ze złem. A i tak dalej negatywność będzie stymulowała pozytywny postęp, a dobroć, jej nadmiar będzie sprawiała, że człowiek się rozleniwia, szuka rozrywek, butwieje i degeneruje się... najważniejsza jest równowaga i świadomość. Później zmienia się tylko skala postrzegania...
Nie chcę tu budować jakiejś atmosfery teorii spiskowej, wielkiego zamachu na nasze godności, próby zawładnięcia nami przez jakieś „niecacy" byty z przestrzeni kosmicznej... To nie ma większego znaczenia kto za tym stoi i czy ktoś za tym stoi... Tak samo jak pojawia się robactwo na gnijącym mięsie i sępy nad padliną tak samo pojawiają się jakieś byty, które pomagają rozkładać gnijące społeczeństwo... Musimy po prostu zacząć świadomie żyć. Chodzi o rozpoznanie tematu - nie zawaham się użyć słowa - problemu i go rozwiązanie, zaradzenie temu... chodzi o mówienie, przekazywanie wiedzy, która pomoże świadomie określić samego, samą siebie i spojrzeć na swoje zachowania i rozpoznać, że niektóre z nich chyba nie są moimi.... że to ktoś mi je sprzedał, powiedział, że tak jest dobrze... Świadomość to wolność, a Prawda wyzwala... to nie są puste slogany.... Komu jest na rękę taka sytuacja? Na pewno politykom i kościołom... religiom... - generalnie - rządzącym. Mają co robić, daje im to większe prawo by iść za nimi i dawać im władzę, słuchać ich rządów... Oni tu znów - zwłaszcza religie grają pierwsze skrzypce... znów zrobiły coś co zmienia diametralnie historie świata... i dobrze, bo po to są... tylko czy są czarne czy białe? Okaże się, że po zapaleniu świadomości planetarnej, to co mieniło się białym będzie czarnym.... i co wtedy? Czy czarne piony są gorsze od białych? Jaka jest różnica przy partii szachów? Teoretycznie nie ma... chodzi o grę... Religie zostały zesłane na Ziemie by kształtować nasze społeczeństwa... każde społeczeństwo dostało religie odpowiednią do swego charakteru, temperamentu. O ile religie na samym początku były czyste, bo szły prosto ze Źródła i jak każdy zaczynający się system miały służyć człowiekowi, o tyle, z czasem zostały zbrukane przez siły słabego, ludzkiego ego... i tak właściwie to z tego dobrego to została im tylko etykietka i piękne hasła, którymi mamią, bo każda z nich, będąc przekładanką pięknych, boskich idei i średniowiecznych doktryn wynikających ze strachu, dąży do zniszczenia drugiej, boi się o swoje wpływy i generalnie walczy.... Po za tym religia jest swego rodzaju protezą nałożoną na samodzielność i dorosłość... po to, by ludzie jeszcze bardziej jej potrzebowali.... Jak działa proteza? Zastępuje nieużywany, słabo funkcjonujący organ ale i tym samym powoduje jego zanik. Przejmuje jego funkcje... w tym przypadku dorosłość i samodzielność znika.... gorzej... znika ŚWIADOMOŚĆ, bo mówi się wszystko jest już postanowione, wola Boga... nie masz się co starać i myśleć... my zrobimy to za ciebie.... bądź czujny i módl.... przeciwnik czyha... nie rozwijaj się, nie myśl za dużo... my to zrobimy za ciebie.... Żeby było sprawiedliwie.... to nie tylko religie tak mówią... rządzącym też jest na rękę taki układ, takie społeczeństwo... .... Silnych i świadomych się boją... i religie i rządy służą do kontrolowania społeczeństwa. Tyle, że te drugie oficjalnie... choć obie oficjalnie „chcą dobrze"...
Zauważyć też trzeba jedno. I każesz się i nagradzasz Ty sam swoją wiarą. To Ty stwierdzasz, że jesteś pełnym win grzesznikiem (bardzo Ci pomogą to stwierdzić - cała machina została do tego stworzona) i w odniesieniu do całej wmawianej Ci wiary w piekło i potępienie smagasz się i każesz - "bo według wiary waszej dziać się wam będzie", I zarazem Ty, w odniesieniu do oceny własnego postępowania rozgrzeszasz się, bo wypełniłeś któryś z nakazów swej religii, więc czujesz się w porządku... wybawiony, masz glejt na Niebo, bo robisz to co Ci każą... grają tu na bardzo podstawowych, egzystencjalnych pragnieniach i lękach...
Ludzie widząc takie ich zachowania - może „widząc", to za dużo powiedziane... odczuwając podświadomie to, że są przez nich oszukiwani - „dojeni jak krówki".... odwrócili się od religii. To nie pierwszy raz, gdy dzięki takiemu zachowaniu świat idzie do przodu... Poprzednio się pojawili na przykład Masoni, którzy musieli uciec w tajne zgromadzenia przed wszędobylskimi mackami kościoła. To było konieczne aby móc wieść życie takie jakie oni chcieli... To im zawdzięczamy postęp... gdyby nie to bylibyśmy bardzo wyznaniowym społeczeństwem... a tak, dzięki temu, że religie były tak pazerne, to inaczej myślący i niezależni ludzie pouciekali od tego i zrobili postęp... (masoni też się pogubili, bo ego wszędzie łeb podnosi i miesza... ale swoje zrobili) -
Samo oderwanie się od religii ze stwierdzeniem „jestem człowiekiem (i nic co ludzie nie jest mi obce), to pyrrusowe zwycięstwo... płaci się za to w ten sposób, że człowiek osadza się w myśli, jestem dobry, już osiągnąłem jakieś tam oświecenie... uwolniłem się od religii jest ok.. i zaczyna się degeneracja... rozwój jest zatrzymany lub spowolniony do tego stopnia, że pojawiają się dewiacje, dziwne pomysły, manie, nałogi, szukanie podniet... itd... Tak zwany cywilizowany zachód mniej lub bardziej degeneruje się rozpuszczając się w swej iluzji dobrobytu. Jedynym wyjściem jest przejście ze świadomości swej grzeszności, jak lansują religie do świadomości swej świętości jak głosi nowy paradygmat społeczny.... do swej jedności z kosmosem i całym bytem... i nieograniczony rozwój...
To nie chodzi o to abyśmy teraz walczyli z seksem, abyśmy robili krucjaty o czystość i etykę...czy zwrócili się przeciwko religiom czy rządzącym... Chodzi o to abyśmy odkryli kim tak naprawdę w tym wszystkim jesteśmy... BO SEKSEM, KARIERĄ, SUKCESEM, GRZECHEM, WINĄ STARA SIĘ TO ZAGŁUSZYĆ... abyśmy rozpoznali, że stare bajki o tym, że jesteśmy grzesznikami to tylko bajki dane nam aby nas nastraszyć i trzymać w ryzach... a prawda jest inna, prawda jest wyzwalająca... prawda ma kosmiczny wymiar. I to do tego aby to odkryć żyjemy. Po to to wszystko. Po to Lady Gaga się wygina, po to zeszła, przeszła przez być może prywatne piekło w domu abyśmy to jaskrawiej zobaczyli, abyśmy odczytali wiadomości które śle do nas świat... OBUDŹCIE SIĘ! JUŻ CZAS POWROTU DO DOMU.. DO PRAWDZIWEJ, KOSMICZNEJ TOŻSAMOŚCI....
Na koniec pocieszenie. Każdy taki społeczny problem jest wyzwaniem który jeśli zostanie pokonany zaowocuje zmianą paradygmatu. I to będzie coś tak pięknego jak odkrycie, że Ziemia nie jest płaska... zmieni się wszystko. Im większy jest problem do pokonania tym większy będzie skok świadomości w związku z wejściem w nowy paradygmat. Będzie... KOSMICZNIE.
I jeszcze. Obecna idea humanizmu tak lansowanego na zachodzie też nam bokiem wychodzi... jest równie kulawa jak demokracja.... ona sprawia, że człowiek myśli o sobie: Jestem dobry. Jestem dobrym herbatnikiem będę sobie spokojnie żył, będę sobie pracował, bawił się i rozmnażał... nic nie muszę robić... po prostu będę sobie żył... i ... zasypia... zasypia uśpiony dobrobytem, zasypia w sen ego... i ponieważ nie ma wyzwań, nie ma większej wizji siebie, nie ma stymulacji do stawania się lepszym jego rozwój zostaje zatrzymany lub spowolniony i zaczynają się pojawiać degeneracje... woda, która stoi psuje się... Jeżeli człowiek się nie rozwija gnuśnieje, starzeje się i umiera... życie to ciągły rozwój, a humanitaryzm lansowany przez zachodnie społeczeństwa nie jest sprzyjający rozwojowi.... usypia... co z tego, że jest dobrze, co z tego, że stopa życiowa jest wysoka skoro nie ma rozwoju? Nie ma eksploracji swej duchowej rzeczywistości... i w takim przypadku, wcześniej czy później przyjdzie koniec.... chodzi o to, że albo się rozwijamy, żyjąc w świadomej komunikacji z Kosmosem - odkrywając swoje wnętrze, odnajdując integralną cześć siebie we wszystkich i we wszystkim wokół albo zginiemy... albo ewoluujemy do świadomej jedności z Uniwersum i świętości życia albo giniemy... Świat, Ziemia to ocean świadomości. Jeden wielki żywy organizm.... my, ludzie choć sobie tu elegancko śpimy i śnimy, że jesteśmy sami w Kosmosie (hihi ;)) to jednak teraz, w tych czasach zostaniemy potrząśnięci za ramię i przebudzeni. Nie ma innej drogi... im bardziej ktoś śpi, pogrążony w swych ego projekcjach tym bardziej się zdziwi przy przebudzaniu bo będzie nim trzeba mocno potrząsnąć. Ale... nie ma się co bać... w końcu ktoś nas obudzi z tego koszmaru do prawdziwego życia. I jeszcze :) daleki jestem od tego by oceniać coś jako złe lub dobre. To wszystko co się wydarzyło do tej pory na Ziemi było zaplanowane i odbywa się zgodnie z tym planem. To, że religie tak zadziałały w naszych społeczeństwach, to, że byli tacy rządzący, tacy dyktatorzy, to wszystko było zaplanowane i ma głęboki sens... odkryjemy wyzwalającą świadomość, że to co się wydarzyło było niezbędne aby teraz przeżyć wielką radość ZMARTWYCHWSTANIA w kosmicznej świadomości. Może nie będzie łatwo dla wszystkich... ale kto powiedział, że ma być łatwo? Wszystko co dobre musi być zdobyte z wysiłkiem aby to właściwie docenić.... nawet na miłość Boga, Uniwersum trzeba sobie zasłużyć i choć ona jest obecna cały czas byliśmy jej nieświadomi abyśmy się nie zepsuli... teraz, po tych wiekach iluzji oddzielenia, w końcu zasłużyliśmy by znów stać się jednością z Kosmosem... teraz będzie normalnie... teraz będzie prawdziwie. Na koniec myśl - fakt do przyjęcia, jeśli jeszcze tego nie odkryłeś, odkryłaś.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0