» Wyszukiwarka» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Relacje Międzyludzkie / Kobieta i MężczyznaRecepta na szczęście w związkuAlicja Poznańska 19.01.2010, czytano 1,068 razy, pobrano kod HTML 2 razy, komentarzy 0.
Chcę się z Wami podzielić spostrzeżeniami, które mam w temacie partnerstwa.Zdaję sobie sprawę, że wiele osób szuka odpowiedzi na pytanie: jak lepiej funkcjonować w swoim związku? To pytanie jest wynikiem założenia, że skoro już jesteśmy w związku, to nie warto się w nim męczyć, ale stworzyć sobie jak najlepsze warunki , które będą sprzyjały realizacji swoich i wspólnych celów. Bardzo odkrywcza była dla mnie informacja, że każdy z partnerów ma SWÓJ związek (mimo, iż formalnie są w jednym związku). Jeśli o tym nie słyszałeś/łaś jeszcze, to może Cię nawet szokować przedstawiona myśl. Po raz pierwszy zetknęłam się z tą koncepcją przeszło dwa lata temu na Kursie Liderów, prowadzonym przez Tadeusza Niwińskiego oraz w jego książce MY. Mimo, iż brzmiała trochę dziwnie, pomyślałam, że faktycznie „coś w tym jest". W końcu każdy z nas odbiera rzeczywistość na swój sposób (stąd choćby rodzi się wiele nieporozumień). Układ, w którym jestem również odbierany jest inaczej przez mojego partnera, a inaczej przeze mnie. Na to, jak partner będzie się czuł w relacjach ze mną, mam wpływ, ale pośredni. Natomiast mam 100% wpływ na swoje samopoczucie, a wiec mogę wziąć 100% odpowiedzialności za jakość swojego związku. Nie wiem, czy jasno to przedstawiłam. W każdym razie zrozumienie faktu, że nie muszę uzależniać jakości związku, w którym jestem od tego, co zrobi (lub nie zrobi) partner było uzdrawiające dla moich relacji z nim (obecnie moim mężem). Przede wszystkim przestałam szukać winy w partnerze, a zaczęłam koncentrować się na szukaniu rozwiązań. Dość rozpowszechnioną tendencją wydaje mi się oczekiwanie od partnera, że musi zadbać o dobre samopoczucie osoby, z którą jest związany. Mi samej wydawało się kiedyś, że jeśli mój chłopak gdzieś mnie nie zabierze, czymś nie zajmie, to będę się źle czuła. Kolejna sprawa. Jeśli zaistnieje sytuacja konfliktowa i nawet jeśli wydaje mi się, że mam rację (jak i najprawdopodobniej partnerowi :)), to nie muszę czekać (ze zwieszoną miną), aż on podejmie jakieś działania załagadzające sprawę. Sama mogę w każdym momencie COŚ zrobić, co wpłynie ma poprawę sytuacji. Oczywiście, jeśli czuję dumę i mówię sobie, że to on powinien, bo... (tu jest miejsce na wiele, nawet całkiem uzasadnionych powodów) - to znaczy, że nie rozumiem, jak znaczący mam wpływ na SWÓJ związek i ile ode mnie zależy. Uwierz, że ten wpływ jest o wiele większy, niż Ci się wydaje. I to jest właściwie sekret udanego związku. Zrozumienie, że zawsze, dopóki jestem sprawna psychicznie, MAM WPŁYW na to, jak potoczy się dalej sytuacja w związku. Przeczytaj też: Miłość romantyczna a rzeczywistość
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0