0
Aplikacje DTP
Rafał Kwiatkowski
21.11.2009, czytano 729 razy, pobrano kod HTML 3 razy, komentarzy 0.
Oprogramowanie DTP zapoczątkował MacPublisher (1985 r.). Od tego czasu powstała cała masa oprogramowania do składu, a pierwszym „znajomym” jest PageMaker firmy Adobe (niegdyś Aldus). Oto prekursor dzisiejszego środowiska zecerskiego. Lista jego następców potrafi zanudzić, ale najistotniejszymi produktami do składu są:
* Adobe InDesign
* Adobe FrameMaker
* Adobe PageMaker
* Orxtra Publisher
* CorelDRAW, a jeśli tak, to również Adobe Illustrator
* Corel Ventura
* iStudio Publisher
* PageStream/Publishing Partner
* MS Office Publisher
* QuarkXPress
* Scribus - darmowy
* Serif PagePlus
* Easy Flyer Creator
Pełną listę można znaleźć tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_desktop_publishing_software
Aplikacje dotyczące ogólnej publikacji dzielimy na cztery typy:
1) procesory tekstu
2) oprogramowanie do składu (DTP)
3) aplikacje do edycji grafiki
4) aplikacje pośredniczące w procesie publikacji
W latach 90. królował Quark jako mistrz kolorów i mas zaawansowanych funkcji. Nawet przejęcie przez Adobe produktu PageMaker w 1994 roku nie zdołało utrącić z pozycji lidera. Dopiero rok 2000. okazał się łaskawy dla konkurencji – pałeczkę od PageMakera przejął InDesign, który powoli zaczął zajmować udziały na rynku i podważać „monopol” aplikacji Quark. Niestety wersja „pierwsza” programu InDesign okazała się mało obiecująca, niestabilna i nieporęczna, jednak w 2003 roku Adobe wydało paczkę Creative Suite, gdzie swoje miejsce znalazł InDesign w wersji CS, która ucieszyła użytkowników – zresztą jak każda nowsza wersja tej aplikacji. Wersja CS2 w połączeniu z Bridge przez wielu uważana jest za optymalną – jest wciąż używana w wielu firmach niepotrzebujących funkcji dodanych w CS3 i CS4. Pliki INDD w wersji CS2 jako kontener XML można bez problemu przekształcić na postać HTML. Również argumentem przemawiającym za pakietem Creative Suite jest jego użyteczność na polu szerszym niż tylko skład oraz cena – cały pakiet CS jest tańszy niż sam Quark!
Quark doczekał się wersji 8. za co użytkownicy zmuszeni do pracy w tym programie są bardzo wdzięczni. Już końcowa wersja 7-ki była bardzo dopracowana i stabilna, a mimo to użyteczność i stabilność „ósemki” potrafi pozytywnie zaskoczyć – między innymi obsługą tabel, na która wszyscy czekaliśmy.
Adobe PageMaker obecnie należy do aplikacji kultowych, lecz niszowych. Używany jest chyba tylko w sytuacjach awaryjnych – jeśli klient nie dysponuje innymi plikami źródłowymi, a nie chce płacić za migrację do innej aplikacji. Oczywiście zdarzają się również wyjątki – czyli miłośnicy programu PageMaker, choć osobiście takiego jeszcze nie poznałem. Oficjalnie program jest niekontynuowany.
Koniecznie należy jeszcze wspomnieć o aplikacji FrameMaker, czyli kolejnym produkcie Adobe, który pierwotnie miał konkurować z narzędziem o nazwie Interleaf. Od wersji 5 i 6 w osobnych edycjach dodano obsługę języka SGML, a w wersji 7. XML. Kolejne aktualizacje przyniosły również niemałe zmiany, czyli możliwość importowania plików w formacie Quark i PageMaker, a za pomocą dodatkowych narzędzi również i InDesign; WebWorks oraz Distiller w pakiecie sprzedażnym. Dopiero od wersji 8. – przynajmniej teoretycznie – FrameMaker obsługuje Unicode, ale również osadzanie obiektów Flash i 3D. Najnowsza wersja – aktualnie „dziewiąta” – posiada zmieniony interfejs GUI oraz dodany system zarządzania treścią. Możemy również korzystać z SDL Author Assistant, Czy innych zewnętrznych dodatków. Dla znawców przygotowano edycje – konkretne wersje – z dodatkiem ExtendScript Toolkit, co pozwala na bardzo poważną modyfikację sposobu myślenia procesach i workflowem w FM – oczywiście jeśli wiemy jak z tego dobrodziejstwa skorzystać.
MS Office Publisher nie wymaga obszernego komentarza, po prostu jest i nieraz jest potrzebny – sytuacja programu PageMaker się potwarza, czyli jeśli trzeba to można, ale generalnie zwolenników/entuzjastów aplikacji Publisher raczej cięzko doświadczyć.
Scribus jak OpenOffice – zaczerpnięto co trzeba było, potem to co najlepsze, kod skompilowano i ubrano w GUI poczym wypuszczono na rynek jako Open Source. Znajdziemy tam wiele ciekawych, działających funkcji, ale używa się go raczej przejściowo – z ciekawości albo jako zastępcę Worda, czyli edytor/procesor tekstu. „Profesjonalne” składy raczej wykonywane w innych programach, co w branży – mówiąc najogólniej – tłumaczeniowej jest raczej narzucane odgórnie.
CorelDRAW i Adobe Illustrator to jednak aplikacje do obróbki grafiki wektorowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie by złożyć w nich ulotkę, czy wizytówke – na pewno nadają się do tego bardziej niż Adobe Photoshop, który ma znacznie mniejsze możliwości manipulacji tekstem. W mojej skromnej ocenie nie nadają się jednak do obsługi składu publikacji obszerniejszych, wielostronicowych i skomplikowanych, a przede wszystkim „otwartych” – XML, czy SGML dają bardzo wiele możliwości przetwarzania, niestety formaty graficzne ciężko „przerzuca” się nawet między dwoma programami do tego stworzonymi – wiele firm nie doszło do porozumienia we wszystkich kwestiach, przez co otrzymujemy produkty hermetyczne w pewnych aspektach, co powoduje problemy z wzajemną kompatybilnością. Osobiście obie aplikacje traktuje, jako uzupełnienie narzędzi DTP, a nie jako narzędzia do składu same w sobie.
Więcej informacji na stronie: http://www.into-localization.com
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
0
Artykuł został przedrukowany na następujących stronach:
http://www.bravo7.cal.pl/oprogramowanie.php
http://www.soft-ware.com.pl
Liczba komentarzy: 0