14
Dlaczego ludzie tak rzadko osiągają sukces?
Piotr Waydel
28.06.2007, czytano 41,759 razy, pobrano kod HTML 19 razy, komentarzy 6.
Sukces w życiu osiągają najczęściej ludzie o szerokich horyzontach, silnej potrzebie działania, myślący kreatywnie, postępujący w sposób niestandardowy. Stale poszukują nowych możliwości i nowych rozwiązań.
Tymczasem ogromna większość populacji działa w sposób standardowy. Powiela postępowanie sw...
Sukces w życiu osiągają najczęściej ludzie o szerokich horyzontach, silnej potrzebie działania, myślący kreatywnie, postępujący w sposób niestandardowy. Stale poszukują nowych możliwości i nowych rozwiązań.
Tymczasem ogromna większość populacji działa w sposób standardowy. Powiela postępowanie swoich rodziców, znajomych, czy wzorców poznanych z mediów. Podstawową przyczyną tego jest wychowanie, szkoła i naturalny instynkt naśladowczy. Wydaje im się, że najłatwiej i najbezpieczniej powielać znane i sprawdzone metody.
Małe dziecko jest ciekawe świata. Pyta, docieka, próbuje różnych rozwiązań i poszukuje swojej drogi. Najczęściej jest strofowane, zbywane i sprowadzane do porządku.
W tym okresie, najczęściej pokazuje mu się również różne wzory do naśladowania typu:
Zobacz, jaki Jacuś jest grzeczny.
Poukładał zabawki, nie zadaje niepotrzebnie pytań, nie rozebrał zabawki na części, żeby zobaczyć, co w środku.
Itd.
Tłumi się w ten sposób naturalną ciekawość i kreatywność dziecka.
Jeszcze gorzej jest w szkole. Z racji bezmyślnie pojętej demokracji i równości, wszystkich niezależnie od zdolności i predyspozycji uczy się tego samego, równając poziom do najmniej zdolnych jednostek. Zwalczany przy tym jest każdy objaw indywidualnego myślenia. Wszyscy muszą myśleć i interpretować tak samo. Pełna standaryzacja.
Nacisk kładziony jest przede wszystkim na jednostronne przekazywanie konkretnego zasobu informacji od nauczyciela do ucznia. Taki sposób nauczania tworzy z ucznia bierną jednostkę z podstawowym zasobem wiadomości. Najważniejsze w takiej szkole to zaliczyć, zdać, nauczyć się na pamięć, zdobyć odpowiednią ilość punktów, a nie dogłębnie zrozumieć, żeby potrafić wykorzystać wiedzę do rozwiązywania najróżniejszych problemów, jakie przyniesie życie. Nagradzane stopniami jest wyłącznie przyswojenie, nawet bezmyślne, zadanej wiedzy i to w podanej postaci.
Nie uczy się aktywności umysłowej i kreatywności, ani podejmowania prób różnych metod rozwiązywania problemów. A przecież w życiu umiejętność skutecznego radzenia sobie w trudnych sytuacjach jest o wiele ważniejsza od wiedzy książkowej, którą zawsze można (i trzeba) uzupełniać. Nawet z myślących jednostek taka szkoła może wyprodukować ludzi, którzy potrafią tylko wykonywać polecenia, a nawet potrzebują rady jak zaplanować sobie życie.
Namacalnym dowodem tego jest niewielki odsetek osób, które podejmują samodzielne decyzje życiowe i pracują dla siebie, a nie na kogoś, kto za nich myśli i teoretycznie zabezpiecza byt. Takie szkoły nie tylko nie rozwijają kreatywności, ale niszczą ją, tak jak i próby niezależnego myślenia oraz wszelką indywidualność.
Nagrodą za punkty i stopnie jest dostawanie się do coraz wyższych szkółek, które stosują te same metody. Tylko specjalizacja jest coraz węższa.
Wyższe uczelnie zamiast wypuszczać absolwentów o szerokich horyzontach, kreatywnym myśleniu, zmotywowanych i przygotowanych do sprostania wszelkim wyzwaniom, kształcą zasobniki wąskiej wiedzy encyklopedyczno-historyczno-technicznej, które nijak się mają do potrzeb i wyzwań rynku. Tacy ludzie często nie potrafią poradzić sobie z najprostszym problemem, który wykracza poza ich wąską specjalizację i wymaga twórczego myślenia, działania i poszukiwania.
Nic dziwnego, że zamiast poszukiwać swojej drogi życia, pełnej problemów, wyzwań i sukcesów, próbują znaleźć etat w dowolnej firmie, gdzie ktoś inny będzie za nich myślał i decydował.
Pocieszeniem, wsparciem i wytłumaczeniem dla nich jest fakt, że wszyscy w otoczeniu bliższym i dalszym robią tak samo. Często nie przychodzi im nawet do głowy, że życie może wyglądać inaczej.
Wiedzy można się nauczyć z książki czy Internetu w dowolnej chwili, ale nic nie może zastąpić kreatywności i twórczego myślenia. Nic też nie zastąpi straconych szans rozwoju tych zdolności w najbardziej aktywnym okresie życia dziecka.
A przecież tak łatwo jest zorganizować dowolne zajęcia w formie połączenia zabawy, nauki i konkursów. Takie ćwiczenia zorganizowane jako twórcza burza mózgów i wykorzystujące wszelkie dostępne metody stymulacji myślenia twórczego, nawet tak proste jak sześć kapeluszy, rozwijają kreatywność, poszerzają horyzonty myślowe i pozwalają w przyszłości „wziąć się za bary” z dowolną przeciwnością losu na zasadzie, że nie ma rzeczy niemożliwych, a tylko nieodpowiednie rozwiązania.
Takie zajęcia są przydatne w każdym wieku. Nawet w przypadku już ukształtowanych i sformatowanych standardowo jednostek, wyjałowionych przez system z kreatywności, pozwalają na szersze spojrzenie i zorientowanie się, jak wiele jest możliwości i rozwiązań. Może stać się to impulsem, który zmieni całe życie.
Piotr Waydel
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
14
Artykuł został przedrukowany na następujących stronach:
http://esencjazycia.blogspot.com/
http://www.czytajmy.za.pl
http://www.wybierzsukces.com.pl
http://www.betteryou.pl
http://www.samodoskonalenie.info.pl/
http://rozwoj-osobisty.donit.eu
http://www.sukceslink.pl
http://www.Inwestycjeodadoz.pl
http://www.esukces.info
http://www.sukcesbook.pl
http://www.jak-negocjowac.bialystok.pl
http://sugestia.pl
http://www.sukcesbiznes.pl
http://www.flow-club.pl
http://droga-do-sukcesu.blogspot.com/
Liczba komentarzy: 6
Zgadzam się w 100%. W szkołach nie uczy się tego, czego powinno się uczyć, ale swego czasu już zacząłem sobie radzić z problemem w pewien inny sposób: Przekazywaną wiedzę w miarę możliwości wykorzystywałem do rozwiązywania bieżących problemów, albo z jej pomocą 'ćwiczyłem' w praktyce na swojej firmie. Wiedzę, której nie dało się zastosować traktowałem jako poszerzanie horyzontów i naukę innego rodzaju sposobów myślenia. Obecnym uczniom i studentom polecam takie podejście: Wyciągnąć z tego co dają jak najwięcej dla siebie. Nauczyć się myśleć. Myśleć jak inżynier, jak humanista, jak matematyk, mechanik, ekonomista itd. Im szersze się ma umiejętności myślenia, tym lepiej człowiek radzi sobie w życiu.
Pozdrawiam,
Piotr R. Michalak
http://www.ententa.pl
Piotrze,
do Twojego wywodu dołożyłbym jeszcze jeden czynnik, a mianowicie strach.
Otóż wielu ludzi boi się, co powie najbliższe otoczenie, a więc rodzina, znajomi, koledzy z pracy itp., gdy postanowimy zmienić swoje życie.
Co więcej, nad takim człowiekiem, który próbuje wyrwać się do innego świata, prowadzone są "prace", aby go od tego pomysłu odwieść.
Strach, że zostanie się odtrąconym przez dotychczas znanych sobie ludzi, potęgowany jest przez trudności towarzyszące na starcie w nową drogę.
Jednocześnie nie dostrzega się korzyści, jakie można odnieść w nowej sytuacji.
Po pierwsze, poznaje się najczęściej znacznie ciekawszych ludzi, niż znało się dotychczas. Po drugie, nie traci się czasu na jałowe i bezowocne spotkania z dotychczasowymi znajomymi. Po trzecie,stajesz się młodszy, bo na nowo budzisz w sobie umysł dziecka poznającego świat.
Jak wszystko, także strach jest do pokonania, a więc ci, którzy go przezwyciężą mają prawie gwarantowany sukces, gdyż są w zdecydowanej mniejszości.
Czego Tobie i sobie życzę
Jerzy Kostowski
www.szansadlaciebie.pl
Drogi Czytelniku,
do tego, co podali obaj Piotrowie, autor i komentator, dołożyłbym jeszcze jeden czynnik bardzo utrudniający osiągnięcie sukcesu, a mianowicie statystykę. Otóż liczba ludzi sukcesu jest niewspółmiernie niska w stosunku do tych, z którymi na codzień mamy do czynienia.
Jeśli nawet ktoś chce odmienić swoje życie, to jest nieustannie bombardowany przez ludzi ze swojego otoczenia informacjami, że pomysł jest kiepski, że nie może się udać, że inni próbowali i ponieśli klęskę, że ci co coś mają, to złodzieje i oszuści, że...
W rezultacie taki osobnik woli już ugrząść na tym etapie swojego rozwoju, który jest mu znany, niż poszukiwać rozwiązań dużo korzystniejszych dla niego.
Mimo wszystko widzę w tym marazmie światełko w tunelu, jakim jest Internet. Wyobraź sobie, że dzięki temu narzędziu miałem możliwość wymienić parę maili z autorem i komentatorem. Nie jesteśmy więc skazani tylko i wyłącznie na ludzi, których znamy dotychczas, ale możemy poznać ludzi sukcesu.
Dzięki nim znacznie zwiększamy prawdopodobieństwo odniesienia osobistego sukcesu. Pytasz, dlaczego tak uważam? Po pierwsze, jest się od kogo uczyć i szukać inspiracji. Po drugie, tacy ludzie dopingują do własnych działań. Po trzecie, dzięki nim poznaje ludzi im podobnych. Po czwarte, zaczynasz myśleć ich kategoriami sukcesu, a nie klęski.
Oczywiście szkoda, że do takiego sposobu życia nie przygotowuje nas szkoła i wyższa uczelnia, ale nie zwalajmy wszystkiego na trudności obiektywne. Mimo wszystko to od nas samych zależy, czy odniesiemy sukces.
No więc życzę sukcesów
Jerzy Kostowski
kandydat na milionera
www.szansadlaciebie.pl
Chciałbym zauważyć, że mimo wszystko liczą się też zasoby początkowe. Nie chodzi tylko o pieniądze, chociaż o nie też, bo kompletny brak wsparcia finansowego i konieczność myślenia o zapłacie kolejnych rachunków bardzo ogranicza szerokość horyzontów. Ważniejszym jednak czynnikiem są zasoby osobowe, czyli talenty i skłonności. Nie każdy jest energiczny i komunikatywny, chociaż może mieć naprawdę niezwykłe i nowatorskie pomysły. Osobom przebojowym, ale mniej kreatywnym opłaca się szukać takich "cichych knowaczy", bo wówczas wspólnie mogą osiągnąć duży sukces.
Spójrzcie choćby na kabarety dwuosobowe, takie jak Ani Mru Mru, czy Para-Nienormalni. W obu tych kabaretach jeden jest przebojowy, a drugi nieco niedostosowany, ale niezwykle utalentowany.
Przeczytajcie o braciach Disney, z których jeden był dużym kreatywnym dzieckiem, a drugi twardo stojącym na ziemi księgowym.
Przeważnie na takich układach przebojowi więcej zyskują, ale do nich też należy nawiązanie takiego układu.
Nim projekt jest bardziej racjonalny, tym są mniejsze szanse jego realizacji...
PS
Nim propozycja będzie bardziej absurdalna, szkodliwa, tym z większą ochotą będzie realizowana (np.: spalmy całą ropę i węgiel, zużyjmy wszystkie surowce, zróbmy jak najwięcej/przeróbmy wszystko na śmieci, skaźmy powietrze, ziemie, wodę, wytnijmy jak najwięcej lasów, zabetonujmy i zaasfaltujmy jak największą powierzchnię ziemi, zniszczmy przyrodę, dbajmy, w tym by się rozmnażali, zarażali, o ludzi chorych, upośledzonych, zdegenerowanych, zarażajmy się, trujmy się nikotyną, alkoholem, narkotykami, szkodliwą żywnością, niezdrowym odżywianiem; zdegenerujmy wszystkich ludzi, nie wspierajmy ludzi mądrych, prawych, o pozytywnym potencjale, za to wybierajmy, wspierajmy psychopatów, debili; kanalie, nazywajmy sprawy na odwrót: szkodzenie nazywajmy pomaganiem; czynienie zła – czynieniem dobra; realizujmy utopie; realizujmy samozagładę, itp., itd...)!
Pytacie się: jak to możliwe/dlaczego tak jest???!!!
Już to wyjaśniłem, ale w skrócie przypomnę: od tysięcy pokoleń ma mse wszechstronna selekcja negatywna, tzn. prokreacyjna i do rządzenia (w przeszłości co piąty członek społeczeństwa był mordowany – łatwo się domyśleć kto, i przez kogo.... Podobnie dzisiaj osoby o wysokim pozytywnym potencjale mają rzadziej, mniej dzieci, nie dostają się do władz, w przeciwieństwie do ich przeciwieństw...), co skutkuje m.in. praniem mózgów, a w efekcie m.in. uszkadzaniem psychik, genów, a więc obniżaniem potencjału, w tym osobom o wysokim pozytywnym potencjale, przez osobniki o szkodliwym potencjale. Z tego powodu rodzą się coraz bardziej szkodliwe (przebiegłe, bezwzględne) i ułomne (w tym akceptujące każdą zastaną sytuację, posłuszne, współpracujące z osobnikami niebezpiecznymi, szkodliwymi, złymi) osobniki – dostosowując się do sytuacji, bo tylko takie prosperują w takich warunkach... Czyli psychopaci mają genetycznie zaprogramowane m.in. niszczenie osób wybitnych, a reszta ma genetycznie zakodowaną m.in. tego akceptację...
Mózg ludzki, oprócz tego, że jest programowany przez umysł, czyli tym co, świadomie, nieświadomie, odbieramy, myślimy, to jeszcze ma genetycznie zakodowane predyspozycje – a to przekazywane jest potomstwu.
www.wolnyswiat.pl
Nim projekt jest bardziej racjonalny, tym są mniejsze szanse jego realizacji...
PS
Nim propozycja będzie bardziej absurdalna, szkodliwa, tym z większą ochotą będzie realizowana (np.: spalmy całą ropę i węgiel, zużyjmy wszystkie surowce, zróbmy jak najwięcej/przeróbmy wszystko na śmieci, skaźmy powietrze, ziemie, wodę, wytnijmy jak najwięcej lasów, zabetonujmy i zaasfaltujmy jak największą powierzchnię ziemi, zniszczmy przyrodę, dbajmy, w tym by się rozmnażali, zarażali, o ludzi chorych, upośledzonych, zdegenerowanych, zarażajmy się, trujmy się nikotyną, alkoholem, narkotykami, szkodliwą żywnością, niezdrowym odżywianiem; zdegenerujmy wszystkich ludzi, nie wspierajmy ludzi mądrych, prawych, o pozytywnym potencjale, za to wybierajmy, wspierajmy psychopatów, debili; kanalie, nazywajmy sprawy na odwrót: szkodzenie nazywajmy pomaganiem; czynienie zła – czynieniem dobra; realizujmy utopie; realizujmy samozagładę, itp., itd...)!
Pytacie się: jak to możliwe/dlaczego tak jest???!!!
Już to wyjaśniłem, ale w skrócie przypomnę: od tysięcy pokoleń ma mse wszechstronna selekcja negatywna, tzn. prokreacyjna i do rządzenia (w przeszłości co piąty członek społeczeństwa był mordowany – łatwo się domyśleć kto, i przez kogo.... Podobnie dzisiaj osoby o wysokim pozytywnym potencjale mają rzadziej, mniej dzieci, nie dostają się do władz, w przeciwieństwie do ich przeciwieństw...), co skutkuje m.in. praniem mózgów, a w efekcie m.in. uszkadzaniem psychik, genów, a więc obniżaniem potencjału, w tym osobom o wysokim pozytywnym potencjale, przez osobniki o szkodliwym potencjale. Z tego powodu rodzą się coraz bardziej szkodliwe (przebiegłe, bezwzględne) i ułomne (w tym akceptujące każdą zastaną sytuację, posłuszne, współpracujące z osobnikami niebezpiecznymi, szkodliwymi, złymi) osobniki – dostosowując się do sytuacji, bo tylko takie prosperują w takich warunkach... Czyli psychopaci mają genetycznie zaprogramowane m.in. niszczenie osób wybitnych, a reszta ma genetycznie zakodowaną m.in. tego akceptację...
Mózg ludzki, oprócz tego, że jest programowany przez umysł, czyli tym co, świadomie, nieświadomie, odbieramy, myślimy, to jeszcze ma genetycznie zakodowane predyspozycje – a to przekazywane jest potomstwu.
www.wolnyswiat.pl