» Wyszukiwarka» Polecamy» Kategorie
» Multiprofile
|
» Kategoria: Finanse i Ekonomia / PodatkiBłogosławione podatki.Richart Grel 26.09.2009, czytano 550 razy, pobrano kod HTML 2 razy, komentarzy 0.
W ostatni piątek obiegła kraj informacja, że zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz Ordynacji podatkowej, od 2011 r. pracownicy nie będą musieli sami wypełniać i wysyłać rocznego rozliczenia PIT, gdyż zrobią to za nich pracodawcy. Co z tego wynika? Stara prawda mówi, że w życiu są dwie pewne sprawy pierwsza, że umrzemy a druga, że będziemy płacić podatki. Jakie wspaniałe uproszczenie naszych corocznych kłopotów zgotowali nam nasi parlamentarzyści. Cisną mi się na usta słowa „wraca komuna”. Pamiętam czasy, gdy obywatel PRL nie musiał troszczyć się o podatki, co więcej nie miał pojęcia co to jest fiskus. Potem nastąpił szok, gdy nakazano pracodawcom zmienić system wynagrodzeń tak, by każdy obywatel wiedział ile ze swoich zarobionych pieniędzy daje komu. Chyba ktoś w tym kraju pogubił się trochę w finansach i próbuje tych , którzy swoją ciężką pracą wypełniają dziurę budżetową zrobić w przysłowiowe „bambuko”. Choć wypełnienie corocznego PIT-a dla niejednego było problemem to jednak obecne prawo daje możliwość pozbyć się kłopotu przez osobiste przerzucenie go na pracodawcę. Większość myślących obywateli jednak z pilnością i zatroskaniem raz w roku siada przed kolorowym drukiem i z kalkulatorem w ręku stara się zrobić swoje „uproszczone zestawienie finansowe”. Dlaczego użyłem słowa „uproszczone”? Przypatrzcie się swoim finansom. Czy nie uważacie, że dzisiejszy świat oparty na takim, czy innym pieniądzu nie wymusza na nas podejścia do budżetu domowego jak do budżetu całkiem poważnej firmy. Znalezienie strumienia przychodów, rozchodów, kosztów stałych, zmiennych, wydatków, zobowiązań, aktywów, pasywów itd. jest dylematem dla nie jednej rodziny. Rodziny, która nierzadko borykając się z kredytami próbuje związać koniec z końcem. Ten coroczny około kwietniowy rytuał wypełnienia PIT-a jest wspaniałym wstępem do rozpoczęcia edukacji finansowej. Do nauczenia się jak można coś urwać, czegoś nie zapłacić, zostawić więcej dla siebie. Przestudiowanie corocznego poradnika dołączanego do wypełnianego PIT-a przez Urzędy Skarbowe daje, choć mgliste, pojęcie o możliwościach oraz „kruczkach” finansowych. Choć przez niektórych nazywane inwigilacją, donoszeniem na samego siebie pitowanie pozwala przeciętnemu Kowalskiego z ciekawością stwierdzić „aż tyle zarobiłem, … to gdzie są te pieniądze, … co, ile daje na zdrowotne, … i za co, … czuję się okradziony …”. Czyż nie słychać tych słów w przeciętnym polskim domu. Takie stwierdzenia pomagają otrzeźwieć, choć na chwilę zatrzymać się w szaleńczym wyścigu szczurów i może coś zrozumieć. Wracając do komentowanego w mediach wydarzenia usłyszałem „ im mniej obywatel ma do czynienia z fiskusem tym lepiej”. Ciekawe dla kogo i w jaki sposób? Wiem, wiem!! Odkryłem zamysł wyjścia z kryzysu. Jeżeli obywatel nie będzie obliczał podatku, to nie będzie się orientował ile płaci. A jeżeli nie wie ile płaci to zapomni o tym, że płaci. A jeżeli wie, że nie płaci, to zgodnie z hasłem „bogaci podatków nie płacą”, poczuje się bogaty. Jeżeli obywatel poczuje się bogaty, to i kraj poczuje się bogaty. I tak na tym czuciu przetrwamy kryzys. To jednak wcale nie jest śmieszne.
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
|
|
Liczba komentarzy: 0