0
Młode pokolenie contra poprawność polityczna
Natalia Julia Nowak
16.08.2009, czytano 943 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Nie będę odkrywcza, jeśli napiszę, że w każdym ustroju politycznym istnieje zjawisko indoktrynowania młodzieży. Teraz, kiedy mamy demoliberalizm, młodzi ludzie są "wychowywani" w duchu demokratyczno-liberalnym.
Faktem jest, że szeroko pojęte szkolnictwo podlega Ministerstwu Edukacji Narodowej. W zależności od poglądów, wyznawanych przez partię rządzącą, zmienia się program nauczania młodzieży. Konserwatywny Roman Giertych uważał, że trzeba wychowywać uczniów w duchu narodowo-patriotycznym, toteż pragnął wprowadzić do szkół odpowiednie lektury. Jego następczyni, należąca do liberalnej partii PO, jest przeciwniczką owych lektur i ma wiele własnych pomysłów...
W czasach komunizmu wmawiano uczniom, że idealnym ustrojem politycznym jest komunizm. W faszystowskich Włoszech przekonywano młodzież do faszyzmu, a w nazistowskich Niemczech - do nazizmu. Polityczna indoktrynacja była obecna również w zaborze rosyjskim (XIX wiek), gdzie prowadzono przymusową rusyfikację młodych Polaków. Teraz, kiedy mamy demoliberalizm, uczniowie muszą wysłuchiwać wykładów o "wspaniałości" demokracji i liberalizmu. Cóż, nauczycieli obowiązuje poprawność polityczna... "Poprawność polityczna" to nic innego, jak zgodność z oficjalnymi poglądami.
Jak wiadomo, jednym z najgorliwszych piewców poprawności politycznej w Polsce jest "Gazeta Wyborcza". Nawet z "Encyklopedii Popularnej PWN" można się dowiedzieć, że ów dziennik - skądinąd wyśmiewany przez środowiska prawicowe - propaguje treści "demokratyczno-liberalne". Nie należy się więc dziwić, że w podręczniku "Geografia cz. 2 (zakres podstawowy)" Jadwigi Kop, Marii Kucharskiej i Elżbiety Szkurłat (Wyd. Szkolne PWN, Warszawa 2007) znajduje się sporo cytatów z tego michnikowego czasopisma...
O tym, że autorki "Geografii..." są krzewicielkami demoliberalizmu, świadczy chociażby poniższy fragment:
"Specjalista od ogólnoświatowej ekonomii, Francis Fukuyama, ogłosił w 1989 r. esej pt. "Koniec historii". Przekonywał on, że historia w rozumieniu rozwoju społeczeństw, osiągnęła szczyt w postaci liberalnej demokracji, rynkowego kapitalizmu, a nowoczesność reprezentowana przez Stany Zjednoczone i rozwinięte demokracje, będzie siłą napędową światowej gospodarki i gwarancją rozprzestrzeniania się na świecie wolności i równości. Ta koncepcja spowodowała głównie w społeczeństwie amerykańskim rozwój konsumeryzmu jako filozofii życia i przekształcenie się środków przekazu w narzędzia rozrywki. Neil Postman określił, że "ludzie Zachodu zaczęli zabawiać się na śmierć", a rozrywka stała się główną treścią kultury. Na tle optymistycznej wizji Fakuyamy bardzo realistycznie zabrzmiała przeciwstawna teza głoszona przez profesora Uniwersytetu Harwarda, Samuela Huntingtona o "zderzeniu cywilizacji" jako konflikcie pomiędzy pragmatyczną cywilizacją zachodnią a fundamentalistycznym fanatyzmem cywilizacji islamskiej".
Wcale nie uważam, że wizja Fakuyamy jest "optymistyczna", a cywilizacja islamska - stuprocentowo "fanatyczna". Niestety, uczniowie muszą powtarzać takie tezy, bo inaczej otrzymaliby jedynki...
Demoliberalny podręcznik do geografii to "mały pikuś" w porównaniu z książką "Biologia 1 (zakres podstawowy)" Waldemara Lewińskiego, Jana Prokopa, Grażyny Skirmuntt i Jolanty Walkiewicz (Wyd. Operon, Gdynia 2005)! W rozdziale "4.3. Rola diety w życiu człowieka", na stronie 71, znajduje się stwierdzenie:
"Wiele emocji budzi radiacyjne utrwalanie żywności (w drodze napromieniowania) oraz uprawy i hodowle organizmów zmodyfikowanych metodami inżynierii genetycznej, na przykład soi, kukurydzy. Mimo że nie wykazano dotąd, aby w jakikolwiek negatywny sposób wpływało to na zdrowie, technologie te nie zyskały dotąd społecznej akceptacji".
Nie byłabym aż tak entuzjastyczna, jak autorzy tego tekstu. Istnieje przecież wiele publikacji i audycji radiowych, poświęconych "ciemnej stronie" GMO. W Radiu Maryja niejednokrotnie wspominano o tym, że genetycznie modyfikowane organizmy mogą mieć negatywny wpływ na środowisko oraz życie człowieka. Podobne ostrzeżenia pojawiały się czasem w "Naszym Dzienniku".
Co jeszcze można znaleźć w "dziele" Lewińskiego, Prokopa, Skirmuntt i Walkiewicz? Na stronie 116 padają następujące słowa:
"Okres młodzieńczy (do osiągnięcia pełnej dojrzałości: zwykle 18-20 lat) rozpoczyna się skokiem pokwitaniowym, rozwojem cech płciowych i przede wszystkim możliwości intelektualnych. Następują psychologiczne zmiany osobowości (m.in. przejawiające się młodzieńczymi zmianami nastroju). W tym okresie dochodzi także do pierwszych kontaktów seksualnych".
Biolodzy sugerują, że wczesne kontakty seksualne są rzeczą "zupełnie normalną". Z powyższego fragmentu można wywnioskować, iż do pierwszego stosunku płciowego "powinno" dojść przed 18-20 rokiem życia, bo takie są "prawa natury". Niektóre dziewice i prawiczki, korzystające z omawianego podręcznika, mogą się poczuć zmuszane do wykonywania czynności seksualnych. Co więcej, mogą uznać się za "chore" i "nienormalne" - tylko dlatego, że jeszcze nigdy nie współżyły...
Oto inny cytat, pochodzący z podręcznika "Biologia 1":
"Niestety, wciąż większość młodych ludzi, rozpoczynających współżycie seksualne ma zbyt małą wiedzę o antykoncepcji".
To zdanie jest swoistą pochwałą środków antykoncepcyjnych i edukacji seksualnej! Szkoda tylko, że uczniowie, mający konserwatywne poglądy (np. członkowie Ruchu Czystych Serc) muszą powtarzać tę opinię podczas odpowiedzi ustnych i pisemnych...
Słowa, zawarte na stronie 114, mogą stanowić swoisty pretekst do aborcji:
"Pod koniec 12 tygodnia rozwoju płód osiąga już wygląd miniaturowego człowieka".
Powyższe zdanie sugeruje, że nienarodzone dziecko "tylko wygląda" jak człowiek, bo w rzeczywistości nim "nie jest". Aby sprostować to nieporozumienie, posłużę się słowami dr. n. med. Józefy Deszczowej:
"Życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia. W tej chwili zostają określone takie cechy dziecka, jak: płeć, kolor oczu, włosów i skóry, tendencja do wysokiego lub niskiego wzrostu, krzepkie zdrowie lub skłonność do pewnych chorób".
Jak wiadomo, liberalizm to nie tylko gloryfikowanie demokracji, ale również... popieranie homoseksualizmu (niekiedy)! W starożytnych Atenach istniało i jedno, i drugie, toteż w podręczniku "Historia 1 cz. I. Od dziejów najdawniejszych do schyłku starożytności (zakres rozszerzony)" Bogumiły Burdy, Bohdana Halczaka, Romana Macieja Józefiaka i Małgorzaty Szymczak (Wyd. Operon, Gdynia 2005) musiał się znaleźć odpowiedni cytat:
"Greckie społeczeństwo stało się obywatelską wspólnotą mężczyzn, poświęcających niewiele czasu na życie rodzinne. Stąd dość rozpowszechniona była miłość homoseksualna, należy jednak pamiętać, że Grecy uznawali każde uczucie za piękne" (str. 156)
To mówi samo za siebie! Autorzy podręcznika nie widzą nic złego w homoseksualizmie, co może się odbić na psychice łatwowiernych czytelników...
Przyszłam na świat 19 lutego 1991 roku. Według jednych rzeczoznawców, moja generacja to "Pokolenie JP2", a według innych - "Pokolenie Nic". Kiedyś zetknęłam się również z opinią, iż należę do "Pokolenia Aktywnych Komórek" (telefony komórkowe są szalenie popularne wśród młodych ludzi). Poprzednia generacja walczyła z komunizmem, a jeszcze wcześniejsza - z nazizmem. Idąc tym tokiem rozumowania, można powiedzieć, że moje pokolenie powinno walczyć z demoliberalizmem i jego propagandą! Czy mamy w Polsce "kontestującą młodzież", niezadowoloną z obecnego ustroju? Oczywiście, że tak!
Coraz większą popularnością cieszy się ruch narodowo-radykalny, którego członkowie pielęgnują idee przedwojennych nacjonalistów (z Romanem Dmowskim na czele). Młodzi patrioci, narodowcy i prawicowcy jednoczą się poprzez Internet, przynależność do organizacji typu ONR czy NOP, słuchanie patriotycznych pieśni rockowych... W ich środowisku niezwykle popularne jest hasło "Sława Wielkiej Polsce!" (WP to potężne, rozległe, suwerenne, autorytarne, konserwatywne Państwo, o jakie walczą młodzi nacjonaliści). Narodowi radykałowie są zagorzałymi przeciwnikami komunizmu, liberalizmu, libertynizmu, feminizmu, kosmopolityzmu, związków homoseksualnych, Unii Europejskiej i poprawności politycznej. W gospodarce popierają kapitalizm lub terceryzm (Trzecią Drogę).
W kwietniu 2008 r. doszło do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia, jakim było pobicie dwóch manifestujących narodowców przez tzw. antyfaszystów. O tym, że to chłopcy z ONR byli ofiarami antify, napisała nawet demoliberalna "Gazeta Wyborcza". Skoro TAKIE MEDIUM stanęło po stronie nacjonalistów-prawicowców, to chyba wszystko jest jasne, prawda?
Sława Wielkiej Polsce!
Natalia Julia Nowak (En-Dżej-En)
Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.
0
Liczba komentarzy: 0